Koszykówka

6.09.2017 21:11

Polska - Grecja 77:95 na ME koszykarzy

To już koniec mistrzostw Europy dla polskich koszykarzy. "Biało-czerwoni" przegrali w Helsinkach 77:95 z Grecją mecz o awans do 1/8 finału. Zwycięzca zagra w drugiej fazie mistrzostw z Litwą, przegrany odpada z turnieju.

"Biało-czerwoni" w czterech poprzednich meczach grupowych odnieśli jedno zwycięstwo i ponieśli trzy porażki. Grecy zanotowali identyczny bilans.

Awans z grupy A do fazy pucharowej w Stambule już wcześniej zapewnili sobie Słoweńcy, Finowie i Francuzi. Czwarte miejsce miało przypaść Polsce lub Grecji. Zwycięzca spotka się w 1/8 z Litwą, która wygrała grupę B.

Polscy koszykarze grali wcześniej z Grekami na ME dziewięć razy, pięć z tych spotkań wygrali. Dzisiejszy mecz rozpoczęli bez kontuzjowanego rozgrywającego A.J. Slaughtera.

Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył z półdystansu Adam Waczyński. Grecy szybko jednak objęli prowadzenie, a po dwóch "trójkach" Kostasa Sloukasa wygrywali 8:4. "Biało-czerwoni" zaraz doszli rywala, dzięki skutecznej grze Damiana Kuliga, Mateusza Ponitki i Waczyńskiego. Po rzucie za trzy punkty Kuliga polski zespół objął prowadzenie 20:14 w siódmej minucie.

Po "czasie" dla Greków odpowiedział "trójką" Nick Calathes. W ostatniej minucie pierwszej kwarty trzy punkty zdobył Przemysław Zamojski i było 27:19 dla Polski. Pierwszą kwartę Orły zakończyły z prowadzeniem 29:23.

Grecy potrzebowali tylko półtorej minuty drugiej kwarty, by wyrównać na 29:29, a po "trójce" Kostasa Papanikolaou wyszli na prowadzenie. Pierwsze punkty w tej kwarcie Polacy zdobyli w czwartej minucie za sprawą Łukasza Koszarka.

Druga kwarta nie była popisem "Biało-czerwonych", którzy byli nieskuteczni w ataku i przegrywali walkę na tablicach. Zdecydowanie celniej rzucali rywale, wygrywając tę odsłonę 26:14.

Trzecią kwartę zaczął skuteczną akcją Kulig. Po chwili trafił Ponitka po fantastycznym podaniu Koszarka i Orły przegrywały już tylko dwoma punktami. Po efektownym wsadzie Kuliga zrobiło się po 51, ale Sloukas natychmiast odpowiedział "trójką". Po chwili znów był remis po trzypunktowej (2+1) akcji Kuliga.

Trzypunktowy rzut Koszarka w 26. minucie dał "Biało-czerwonym" prowadzenie 59:58. Zaraz jednak dwie błyskawiczne kontry Greków zmusiły trenera Polaków Mike'a Taylora do wzięcia przerwy na żądanie. Następna "trójka" Koszarka przyniosła kolejny remis (62:62). Za trzy punkty trafił też niezwykle skuteczny Kulig.

Końcówka trzeciej kwarty należała do Greków, ale tę kwartę "Biało-czerwoni" wygrali 24:21. Na ostatnią odsłonę nasi koszykarze wychodzili, przegrywając 67:70.

"Trójka" Calathesa pozwoliła greckiej drużynie odskoczyć na 77:71. Trzy punkty dorzucił Sloukas i sytuacja polskiej reprezentacji na pięć minut przed końcem zrobiła się fatalna.

Na nieco ponad dwie minuty przed końcem za trzy punkty rzucił Georgios Printezis i Grecy prowadzili już 87:75. Nasi rywale spokojnie dowieźli do końca wysokie prowadzenie, a nawet je podwyższyli, bezlitośnie punktując Polaków, i zagrają w 1/8 finału ME.

Wynik meczu grupy A:

Polska - Grecja 77:95 (29:23, 14:26, 24:21, 10:25)

Polska: Damian Kulig 26, Adam Waczyński 17, Łukasz Koszarek 12, Mateusz Ponitka 8, Przemysław Karnowski 7, Przemysław Zamojski 5, Michał Sokołowski 2, Aaron Cel 0, Tomasz Gielo 0.

Grecja: Kostas Sloukas 26, Nick Calathes 24, Georgios Printezis 14, Ioannis Bourousis 10, Georgios Papagiannis 8, Kostas Papanikolaou 8, Nikos Pappas 3, Ioannis Papapetrou 2, Dimitrios Agravanis 0, Evangelos Mantzaris 0, Thanasis Antetokounmpo 0.

W pozostałych meczach:

Słowenia - Francja 95:78 (28:22, 24:13, 25:16, 18:27)

Finlandia - Islandia  19.45

Tabela

                      M    Z    P    kosze  pkt

1. Słowenia  5    5   0    446:384  10

2. Francja    5   3    2    450:422  8

3. Finlandia  4    3    1    343:329  7

4. Grecja      5   2   3    421:400  7

----------------------------------------------------

5. Polska      5   1    4   411:414  6

6. Islandia    4    0    4    276:398  4

źródło: Interia

26.08.2017 21:34

Turniej w Legionowie: ostatni sprawdzian na plus, Węgrzy pokonani

W ostatnim sprawdzianie przed EuroBasketem Polacy zaprezentowali się nieźle. Turniej towarzyski w Legionowie zakończyli wygraną 74:64 nad Węgrami. Nie do zatrzymania był Przemysław Karnowski.

Bez oprawy muzycznej, bez cheerlederek, ale z czarnymi wstążkami - tak wyglądał ostatni mecz Polaków przed EuroBasketem. Wszystko związane ze śmiercią Adama Wójcika. Fatalne nastroje nieco poprawiła gra i zwycięstwo.Podopieczni Mike'a Taylora grali falami. Kluczowy okazał się przełom trzeciej i czwartej kwarty oraz dyspozycja Przemysława Karnowskiego. Nasz środkowy pod koszem miażdżył. Zaliczył 21 punktów wykorzystując 9 z 13 rzutów z gry. Dołożył 13 zbiórek z czego 5 w ataku.

Biało-Czerwoni rozpoczęli mocno. Efektownym wsadem popisał się Karnowski, zza łuku trafił Damian Kulig, a akcję 2+ zaliczył Mateusz Ponitka. Było wtedy 17:9, ale rywale wrócili. Jeszcze w pierwszej kwarcie zmniejszyli straty do zaledwie punktu, a na starcie drugiej prowadzili różnicą dwóch oczek.

Druga ćwiartka wyglądała bardzo podobnie. Polacy bowiem ponownie odskoczyli, prowadzili 32:26, a na przerwę schodzili przy remisie.

Po zmianie stron nasi koszykarze szybko chcieli rozwiać wątpliwości kto jest lepszy. Zaczęli od serii siedmiu punktów z rzędu. Potem popis dał Karnowski i przewaga rosła. Końcówka trzeciej kwarty należała do Waczyńskiego, a początek czwartej do Aarona Cela. Po jego dwóch trójkach było 65:46.

Węgrzy raz jeszcze ruszyli do odrabiania strat. Zaliczyli serię 14:2, ale na więcej nie pozwolił A.J. Slaughter. Ten szybko zdobył pięć oczek i rozwiał nadzieję rywali na korzystny wynik.

Ostatni sprawdzian przed EuroBasketem został zatem zaliczony pozytywnie. Teraz z nadzieją można wypatrywać turnieju i oby brygada Taylora grała tam tak samo skutecznie, jak podczas sparingów.

Turniej wygrali reprezentanci Wielkiej Brytanii, którzy nieoczekiwanie w sobotę wysoko pokonali rywali z Izraela. Biało-Czerwoni zakończyli go na drugim miejscu wygrywając dwa z trzech rozegranych spotkań.

Polska - Węgry 74:64 (19:18, 14:15, 26:11, 15:20)

Polska: Przemysław Karnowski 21 (13 zb), Adam Waczyński 13, Damian Kulig 9, Aaron Cel 9, Mateusz Ponitka 8, A.J. Slaughter 5, Adam Hrycaniuk 4, Przemysław Zamojski 3, Tomasz Gielo 2, Karol Gruszecki 0, Łukasz Koszarek 0, Michał Sokołowski 0.

Węgry: Csaba Ferencz 16, Akos Keller 15, Zoltan Perl 11, Krisztian Wittmann 6, Benedek Varadi 5, Janos Eilingsfeld 4, Kemal Karahodzic 3, Norbert Toth 2, Gyorgy 0, Peter Kovacs 0, Szilard Benke 2.

Wcześniejsze wyniki turnieju w Legionowie:

Polska - Izrael 74:77
Wielka Brytania - Węgry 82:64
Polska - Wielka Brytania 86:76
Węgry - Izrael 70:85
Wielka Brytania - Izrael 85:64

źródło:sportowefakty.wp.pl

25.08.2017 22:00

Wielka Brytania na nas za mała. Pewne zwycięstwo biało-czerwonych

Polska pokonała 86:76 Wielką Brytanię w drugim dniu turnieju towarzyskiego w Legionowie. Wynik, gdyby biało-czerwoni mocniej się spięli, z pewnością mógł być okazalszy.

- Zależało nam na tym, żeby po przegranej z Izraelem następnego dnia od razu dać polskiej publiczności zwycięstwo - mówili koszykarze od razu po zakończeniu spotkania. - Nasi gracze wyszli naprawdę z dużą energią na boisko. Dobrze graliśmy jeden na jednego, dobrze walczyliśmy o zbiórki, jeśli miałbym wskazać jakiś nasz problem to brak utrzymania koncentracji przez cały mecz - mówił z kolei trener Mike Taylor.


Trzeba jednak przyznać, że gdyby w drugiej połowie tak dużo nie grali koszykarze z ławki, to nasi z pewnością wycisnęliby znacznie okazalszą wygraną.

 

O tym, że kadra Wielkiej Brytanii złożona jest z zawodników o dobrym przygotowaniu fizycznym wiedzieliśmy jeszcze przed jej przyjazdem do Polski. Wystarczyło spojrzeć na nazwiska w składzie. Czwartkowe spotkanie Brytyjczyków z Węgrami, zakończone wynikiem 82:64, oczywiście to wszystko potwierdziło. W piątek okazało się natomiast, że całego przygotowania fizycznego wystarczy Wielkiej Brytanii na kwartę (i jeszcze kawałek) wyrównanej rywalizacji z reprezentacją Polski. Choć i tak zespołowi amerykańskiego trenera Joe Prunty’ego w utrzymywaniu kontaktu punktowego z biało-czerwonymi najbardziej pomagały celne rzuty za trzy punkty. Brytyjczycy trafili ich 10 na 27 prób (Polacy 9 na 23).


Drugą kwartę Polacy zakończyli piękną akcją: Michał Sokołowski - Przemysław Karnowski, po której ten drugi niemal urwał obręcz kosza. Wiadomo było, że Karnowski potrafi Brytyjczyków gnębić siłą fizyczną, ale nasz środkowy rozdał jeszcze 6 asyst, czyli najwięcej w całym zespole. Więcej niż pierwszy rozgrywający Łukasz Koszarek (5).

 

Od początku drugiej połowy wiadomo było, że Wielka Brytania może zostać w Legionowie zmiażdżona. Może, nie znaczy jednak, że musi, bo poza fragmentami trzeciej odsłony, w drugiej połowie zespół był ustawiony tak, aby kilku koszykarzy - po prostu - nabrało pewności siebie.

 

W pierwszej kolejności bardzo często piłkę w rękach miał Karol Gruszecki, którego możemy uznać za kadrowicza jak do tej pory najmocniej schowanego w cieniu kolegów. Okazje, żeby pokazać się w większej roli niż bardzo sprawnego „zadaniowca” miał Tomasz Gielo. A nad całością poczynań naszego zespołu czuwał jako rozgrywający A.J. Slaughter, któremu z powodu drobnego urazu przepadł czwartkowy mecz z Izraelem. A mecz z Wlk. Brytanią zakończył jako drugi strzelec ekipy.

 

POLSKA - WLK. BRYTANIA 86:76 (21:22, 22:14, 24:19, 19:21)
POLSKA: Waczyński 13 (3), Karnowski 8, Ponitka 8, Cel 8, Koszarek 2 - Slaughter 12 (1), Zamojski 10 (3), Hrycaniuk 9, Kulig 6, Gruszecki 5 (1), Gielo 5 (1), Sokołowski. Trener: Taylor.
WLK. BRYTANIA: Clark 16 (1), Nelson 10 (2), Olanseni 10, Murray 7 (1), Lawrence 4 - Johnson 14 (3), Achara 10 (3), Boateng 3, Okereafor 2, Mockford. Trener: Prunty.

 

*****

 

90 - mecz w reprezentacji rozgrywał Adam Hrycaniuk. Sam koszykarz nie pamiętał o jubileuszu. Biorąc pod uwagę sobotni sparing z Węgrami, to 100. spotkanie Hrycaniuka może przypaść na... finał mistrzostw Europy.

900 - punktów w reprezentacji przekroczył Adam Waczyński. Po spotkaniu z Wlk. Brytanią jego licznik w kadrze pokazuje 905 punktów.

źródło:przegladsportowy.pl

23.05.2017 20:41

NBA: San Antonio Spurs - Golden State Warriors 115:129

Koszykarze Golden State Warriors awansowali do finału ligi NBA. W poniedziałek pokonali na wyjeździe San Antonio Spurs 129:115 i rywalizację do czterech zwycięstw wygrali 4-0. "Wojownicy" w tegorocznej fazie play off nie doznali jeszcze porażki.

Warriors zostali pierwszą drużyną w historii NBA, która w drodze do finału osiągnęła bilans 12-0. W pierwszej rundzie 4-0 pokonali Portland Trail Blazers, a w drugiej w takim samym stosunku Utah Jazz. Bez porażki do finału docierała także ekipa Lakers - w 1950 roku, gdy siedzibę miała jeszcze w Minneapolis oraz w 1989 i 2001 już z Los Angeles. Wówczas jednak rozgrywano mniej spotkań. - Dotychczasowy dorobek jest wspaniały, ale nic nie znaczy w kontekście finału - podkreślił rozgrywający Warriors Stephen Curry.

Spurs pozbawieni największej gwiazdy, kontuzjowanego Kawhiego Leonarda, nie byli w stanie nawiązać walki. Już po pierwszej kwarcie przegrywali różnicą 12 punktów, a później ich strata wzrosła nawet do 22. Gości do triumfu poprowadzili Curry, który zdobył 36 punktów oraz Kevin Durant - 29 pkt i 12 zbiórek. - Po raz drugi w ostatnich 15 latach zostaliśmy pokonani w serii "do zera". Tym razem łatwiej będzie nam to strawić, bo przeciwnik naprawdę w każdym elemencie był znacznie od nas lepszy - ocenił weteran Spurs Manu Ginobili.

Blisko 40-letni Argentyńczyk nie podjął jeszcze decyzji, czy będzie kontynuował karierę. W poniedziałek rozpoczął spotkanie w pierwszej piątce. - Zrobiłem to z szacunku dla niego. Ponieważ nie wiem, czy to nie był jego ostatni mecz, nie chciałem zmarnować okazji, aby go w ten sposób uhonorować przed własną publicznością - przyznał trener Spurs Gregg Popovich. Leworęczny strzelec uzyskał 15 punktów. W końcówce kibice zgotowali mu owację na stojąco.

- Potrzebuję kilku tygodni na podjęcie decyzji. Mam przed sobą dwie świetne możliwości. Pierwszą jest kontynuowanie gry, którą wciąż kocham i która sprawia mi mnóstwo radości. Druga natomiast to zostać w domu i spędzać wreszcie więcej czasu z rodziną. Bez względu na to, co postanowię, na pewno nie będę smutny - przyznał Ginobili.

Wszystko wskazuje na to, że w finale zmierzą się te same drużyny co rok temu. Na Wschodzie broniący tytułu Cleveland Cavaliers prowadzą z Boston Celtics 2-1. Walka o mistrzostwo rozpocznie się 1 czerwca w Oakland.

Warriors w decydującej serii wystąpią po raz trzeci z rzędu. W 2015 roku zdobyli mistrzostwo pokonując Cavaliers 4-2, a rok temu ulegli ekipie ze stanu Ohio 3-4, choć prowadzili już 3-1.

źródło:rp.pl

20.05.2017 20:54

R8 Basket AZS Politechnika najlepszym zespołem drugiej ligi

Koszykarze R8 Basket AZS Politechnika Kraków zdominowali w sezonie 2016/2017 rozgrywki drugiej ligi, nie mieli sobie też równych w finale tych rozgrywek. W spotkaniach rozgrywanych systemem mecz i rewanż dwukrotnie pokonali WKS Śląsk Wrocław. Oba zespoły już wcześniej zapewniły sobie awans do pierwszej ligi.

źródło:pzkosz.pl

Kreator www - przetestuj za darmo