Piłka ręczna

13.06.2018 21:08

Polska - Hiszpania 30-31 w meczu towarzyskim

Polska przegrała z mistrzem Europy Hiszpanią 30-31 (14-12) w towarzyskim meczu piłkarzy ręcznych, rozegranym w Kaliszu. Przed spotkaniem przed Areną Kalisz odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika "Piłkarze Ręczni". Oba wydarzenia są elementem obchodów jubileuszu 100-lecia polskiej piłki ręcznej.

Od początku spotkania "Biało-Czerwoni" narzucili szybkie tempo w ofensywie, co w połączeniu z kilkoma znakomitymi interwencjami Adama Morawskiego w bramce przyniosło im prowadzenie 6-3 w 10. minucie spotkania.

Gra Polaków mogła się podobać - dobrze funkcjonowała linia obronna, efektownymi i skutecznymi rzutami w ataku popisywali się Paweł Genda i Paweł Paczkowski, a przewaga wzrosła do pięciu trafień (8-3).

Gościom udało się odrobić dwie bramki (8-5), ale odpowiedź zawodników Piotra Przybeckiego była natychmiastowa (10-5). Dopiero w końcówce pierwszej połowy kilka rzutów z nieprzygotowanych pozycji zachwiało przewagą naszego zespołu.

Hiszpanie natychmiast wykorzystali sytuację, złapali wiatr w żagle i jeszcze przed przerwą nieco zniwelowali straty (14-12).

Druga partia rozpoczęła się od mocnego uderzenia mistrzów Europy, którzy ostrożnie rozgrywali piłkę i umiejętnie wykorzystywali niedokładność "Biało-Czerwonych" w ofensywie. Goście szybko doprowadzili do remisu (18-18) i od tego momentu gra się wyrównała.

W końcowym kwadransie meczu reprezentanci Polski popełnili zbyt wiele błędów - albo tracili piłkę, albo ich rzuty odbijał hiszpański bramkarz. Tymczasem po drugiej stronie parkietu goście raz po raz dogrywali do koła, a ich obrotowi w zasadzie się nie mylili.

Na ogromne słowa uznania zasługuje wspaniała publiczność w Arenie Kalisz, która nawet przy wyniku 23-27 żywiołowo wspierała polską drużynę. Niesieni dopingiem kibiców "Biało-Czerwoni" poderwali się do walki i doprowadzili do stanu 25-27.

Po chwili Rafał Przybylski po atomowym rzucie z dystansu zdobył dla Polski bramkę kontaktową (26-27) i trybuny eksplodowały. Niestety w decydujących akcjach minimalnie skuteczniejsi byli Hiszpanie, którzy ostatecznie zwyciężyli 31-30.

Najlepszymi zawodnikami w obu drużynach wybrano Pawła Paczkowskiego oraz Kauldiego Odriozolę.

Z istotnych meczowych wydarzeń odnotować należy reprezentacyjny debiut trzech zawodników: rozgrywających Pawła Krupy (Pogoń Szczecin) i Huberta Korneckiego (Wybrzeże Gdańsk) oraz bramkarza Tomasza Wiśniewskiego (Stal Mielec).

Polska - Hiszpania 30-31 (14-12)

Polska: Morawski, Wiśniewski - Krupa 1, Krajewski 1, Walczak 3, Kornecki, Łangowski 3, Genda 2, Czuwara, Syprzak, Potoczny, Moryto 5, Daszek 1, Przybylski 4, Paczkowski 7, Gierak 1, Chrapkowski 2.

Hiszpania: Hernandez, Biosca - Pecina 4, Fernandez Perez, Garciandia, Bazan 1, Montoro 4, Gomez 3, Arino 5, Goni, Garcia, Costoya 1, Figueras 2, M. Canellas 2, Dujshebaev 4, Odriozola 5.

źródło:ZPRP/INTERIA.PL
6.06.2018 22:04

Piłka ręczna. Niemcy - Polska 30:29. Zadecydowały szczegóły

Reprezentacja Polski zakończyła pierwszą część czerwcowego maratonu przed mistrzostwami Europy we Francji. Niestety Polki przegrały z Niemkami w Monachiu

Obie drużyny, mimo iż był to tylko mecz towarzyski, podeszły do niego ze sporą determinacją. Gospodynie chciały godnie pożegnać swoją legendę, Annę Loerper, która grała ostatni mecz w reprezentacyjnej karierze. Polki zaś chciały potwierdzić, że w szybkim tempie dołączają do europejskiej czołówki i podczas mistrzostw Starego Kontynentu będą w stanie nieco namieszać.
I choć podopieczne Leszka Krowickiego nie pokonały zachodnich sąsiadek, to można powiedzieć, że cel został osiągnięty. Reprezentantki Polski zagrały naprawdę dobre spotkanie i gdyby zachowały nieco więcej zimnej krwi w kluczowych sytuacjach, święto Loerper nie byłoby aż tak radosne. Od początku dobrze były dysponowane bramkarki - Dinah Eckerle po stronie Niemiec i Weronika Kordowiecka w polskiej bramce. Nasza reprezentantka musiała bronić przez cały mecz, bo we wtorek kontuzji doznała Adrianna Płaczek. Obie golkiperki wybroniły po kilka rzutów i po 10 minutach Polki prowadziły zaledwie 5:4. Gdy zawodniczki z pola złapały już rytm i ostatecznie się rozgrzały, bramek zaczęło wpadać nieco więcej. Prowadzone przez Holendra Henka Groenera Niemki błyskawicznie wznawiały grę po straconym golu, a nasze szczypiornistki też bazowały na szybkości, ale podczas kontrataków.

Przez większość pierwszej połowy inicjatywa była po stronie „Biało-czerwonych”. Polki prowadziły dwoma-trzema bramkami, ale w ostatnich dziesięciu minutach do pracy zabrały się rywalki i to one schodziły na przerwę z jednym golem przewagi. Tuż po przerwie wyskoczyły nawet na trzy gole zapasu, lecz ten stan szybko uległ zmianie, gdyż szczypiornistki z Polski po dwóch rzutach Karoliny Kudłacz-Gloc i bramce Janiszewskej wyrównały stan spotkania. Od tego momentu walka była bardzo wyrównana, a szala zwycięstwa przechylała się to na jedną, to na drugą stronę. W 58 minucie nasza kapitan znowu trafiła, a Polki wymusiły grę pasywną swoich przeciwniczek.

Wtedy, na minutę przed końcem Henk Groener wziął czas, ale nie po to, żeby wytłumaczyć coś swoim zawodniczkom, ale po to, żeby cała hala mogła podziękować Annie Loerper. Owacja ponad 10 tysięcy kibiców była dla legendy niemieckiej piłki ręcznej niezwykle wzruszającym momentem.

Chwilę potem bramkę zdobyła Stolle. Po błędzie Kudłacz-Gloc Niemki miały szansę, ale i one się pomyliły. Na zegarze zostało 20 sekund, Krowicki wziął poprosił o przerwę. Akcja została przeprowadzona w celu wyprowadzenia Sylwii Lisewskiej na pozycję rzutową, ale rozgrywająca Polski wyraźnie pomyliła się rzutem z 10 metrów. „Biało-czerwonym” nie udało się popsuć pożegnania Loerper.

Niektóre Polki jeszcze nie skończyły sezonu. Już za tydzień głównie krajowy skład stawi się na zgrupowaniu w Pruszkowie, a 18 czerwca wyruszy do japońskiego Takasaki, gdzie weźmie udział w turnieju międzynarodowym. Jedyną reprezentantką Dolnego Śląska będzie Małgorzata Mączka z Metraco Zagłębia Lubin, choć patrząc na kadrę powołaną przez Leszka Krowickiego, aż prosi się o szansę dla Moniki Maliczkiewicz z Metraco Zagłębia czy Anny Mączki i Marty Dąbrowskiej z KPR-u Kobierzyce. Niemcy: Roch, Eckerle - Zapf 4, Grijseels 1, Loerper 2, Smits 2, Behnke 2, Schirmer, Boelk 2, Grobmann, Weigel 1, Geschke 3, Mueller 5, Minewskaja 1, Schulze 4, Stolle 3.

Polska: Kordowiecka - Łabuda 1, Kobylińska 2, Grzyb 6, Kudłacz-Gloc 7, Roszak 1, Janiszewska 3, Zych, Drabik 2, Rosiak, Mączka, Lisewska 2, Matuszczyk, Achruk 5, Sobiech.

Kadra Polek na zgrupowanie w Pruszkowie i turniej w Japonii

Bramkarki: Krupa (Pogoń Szczecin), Kordowiecka (GTPR Gdynia). Rozgrywające: Kochaniak, Nosek (obiet Pogoń), Rosiak, Urtnowska (obie Perła Lublin), Mączka (Metraco Zagłębie Lublin), Roszak (Energa AZS Koszalin). Skrzydłowe: Zawistowska (Pogoń), Janiszewska (GTPR), Łabuda (Perła), Sobiech (HSG Bensheim - Niemcy). Obrotowe: Szarawaga, Matuszczyk (obie Perła), Noga (Pogoń).

źródło:gazetawroclawska.pl
7.12.2017 21:47

Polska - Węgry 28:31. Brutalne pożegnanie z marzeniami

Polki przegrały z Węgierkami, a to kończy marzenia o awansie. Naszym szczypiornistkom potrzebny jest prawdziwy cud, ale tego próżno oczekiwać To miał być trudny mecz, to miała być walka o każdy centymetr parkietu. I była, ale najpierw Polki musiały wygrać ze sobą, a dopiero potem pokonać Węgierki. A to się nie udało.

Nie można odmówić Polkom ambicji i zaangażowania, lecz na tle rywalek były po prostu zdecydowanie słabsze. Brakowało pomysłów na zdobywanie bramek, nie było w akcjach zawodniczek Leszka Krowickiego wystarczającej dynamiki, większość goli padało po wymuszonych akcjach albo chwilowych przebłyskach. Węgierki zaś długo się rozkręcały, lecz gdy złapały odpowiedni rytm, to nawet bardzo dobrze dysponowana podczas niemieckiego turnieju Adrianna Płaczek nie była w stanie powstrzymać rozpędzonych „Madziarek”.

Show przeciwniczek rozpoczął się w drugiej połowie - pierwsza dawała jeszcze nadzieję na uratowanie wyniku i wygraną. Jednak tuż po rozpoczęciu drugiej odsłony podopieczne byłego selekcjonera reprezentacji Polski, Kima Rasmussena, zdobyły trzy gole z rzędu. W bramce znakomicie spisywała się Bianka Biro.

Polki zdobywały bramkę, Węgierki odpowiadały dwoma. Nasze reprezentantki długo i mozolnie budowały swoje poczynania ofensywne, zaś rywalki robiły, co chciały. Ich rzuty wpadały z każdej pozycji, rozgrywające rozprowadzały defensywę Polek wedle życzenia. Polot i szybkość ataków imponowały. Po golu Nadine Schatzl na 24:16 dla Węgier w 43 minucie spotkania stało się jasne, że cudu nie będzie.

Chwilę później czerwoną kartkę dostała Anett Kisfaludy, która brutalnie sfaulowała Karolinę Kudłacz-Gloc. Do tego momentu rozgrywająca starała się ciągnąć grę tej kadry, a po jej wymuszonym zejściu Polki posypały się kompletnie. Powrót kapitan dał chwilę nadziei, lecz deficyt był zbyt duży.

Na podsumowania i analizy przyjdzie czas. Dziś trzeba wygrać z Argentyną, a potem sięgnąć po Puchar Prezydenta, czyli zająć 17. miejsce. To marne pocieszenie, ale na tę chwilę wręcz obowiązek Polek.
Polska - Węgry 28:31 (11:13)

Polska: Gawlik, Płaczek - Achruk 6, Kobylińska 4, Kudłacz-Gloc 8, Janiszewska 3, Grzyb 4, Drabik 2, Górna, Lisewska, Michałów, Roszak 1, Szarawaga, Urtnowska, Zych.
Węgry: Biro, Janurik - Bodi 5, Gorbicz 5, Hafra 1, Kisfaludy 2, Klivinyi 3, Kovacs, Kovacsics 8, Lukacs1, Mayer, Meszaros, Schatzl 4, Szekeres 1, Szollosi-Zacsik 1.

Pozostałe mecze: Szwecja - Argentyna, Czechy - Norwegia. Dziś: Polska - Argentyna (godz. 14, TVP Sport), Czechy - Węgry (18), Norwegia - Szwecja (20.30).

ReprezentacjaMeczePunktyBramki1. Norwegia36101:632. Czechy3489:833. Szwecja3491:874. Węgry44108:985. Polska42106:1256. Argentyna3058:97
źródło:gazetawroclawska.pl
3.12.2017 20:12

MŚ piłkarek ręcznych: Polska - Czechy 25:29. Dramat Biało-Czerwonych po przerwie

Polskie piłkarki ręczne przegrały z Czeszkami 25:29 w swoim drugim meczu mistrzostw świata w Niemczech. Biało-Czerwone świetnie zagrały do przerwy prowadząc 15:12, ale po zmianie stron opadły z sił. We wtorek podopieczne trenera Leszka Krowickiego zmierzą się z broniącymi tytuły Norweżkami. Po inauguracyjnej wygranej ze Szwecją Polki były faworytkami spotkania z Czeszkami i początek meczu zdawał się to potwierdzać. Nasze panie szybko objęły prowadzenie 5:1, a rywalki pierwszą bramkę z gry rzuciły Adriannie Płaczek dopiero w 10 minucie. Biało-Czerwone grały agresywnie w obronie, a w ataku często były faulowane, co skrzętnie wykorzystywały skutecznie egzekwując rzuty karne. Po trafieniu z 7 m Kingi Achruk Polska prowadziła w 28 min już 14:10, ale ostatecznie na przerwę nasze zawodniczki zeszły mając trzy bramki przewagi.

Po zmianie stron wszystko wydawało się iść w dobrą stronę, bo po rzucie Kingi Grzyb w 35 min. Polki prowadziły już 18:13. Później jednak Czeszki zmieniły obronę grając z jedną wysuniętą do przodu zawodniczką i nasze panie kompletnie się pogubiły. Często traciły piłkę w ataku notując w całym spotkaniu aż 23 straty. Rywalki korzystając z naszych błędów zaczęły mozolnie odrabiać straty. W 45 min. był remis 19:19, a cztery minuty później Czeszki po raz pierwszym w tym spotkaniu objęły prowadzenie. Końcówka należała już zdecydowanie do rywalek, które odskoczyły na cztery bramki (26:22). W 58 minucie po trafieniu z dystansu Moniki Kobylińskiej było 25:27 i jeszcze mieliśmy nadzieję na uratowanie punkty. Niestety w kolejnej akcji Polki straciły piłkę i Iveta Luzumova wybrana MVP meczu rzuciła przez całe boisko do naszej pustej bramki przypieczętowując sukces Czeszek.

POLSKA – CZECHY 25:29 (15:12)

Polska: Płaczek, Gawlik – Achruk 5, Kobylińska 3, Kozłowska, Kudłacz-Gloc 6, Lisewska, Roszak 1, Urtnowska, Zych, Górna, Grzyb 3, Janiszewska 4, Zawistowska 1, Drabik 2, Szarawaga.

Czechy: Satrapova, Muellerova, Kudlackova – Galuskova, Rysankova 2, Salcakova 1, Manakova 1, Kordovska 1, Hrbkova 1, Luzumova 7, Adamkova, Marcikova, Setelikova 2, Zachova 2, Jerabkova 8, Mala 4.
źródło:dziennikzachodni.pl
Kreator www - przetestuj za darmo