Skoki narciarskie

23.03.2018 21:42

PŚ w Planicy: Kamil Stoch nie zwalnia tempa! Jubileuszowe zwycięstwo Polaka!

Miał bawić się skokami i rzeczywiście to robi! W piątek w Planicy Kamil Stoch wygrał 30. w swojej karierze i 8. w tym sezonie konkurs Pucharu Świata w skokach. Dwa kolejne miejsca na podium zajęli Norweg Johann Andre Forfang i Austriak Stefan Kraft.Piątkowa rywalizacja na Letalnicy rozpoczęła się od bardzo dobrej przystawki. W serii próbnej nie brakowało długich lotów, również w wykonaniu Biało-Czerwonych. 2. miejsce w treningu zajął Kamil Stoch po próbie na 229. metr. Tylko metr bliżej wylądował Stefan Hula, ustanawiając tym samym nowy rekord życiowy.

Tysiące kibiców na skoczni i miliony przed telewizorami czekały jednak na danie główne piątkowego popołudnia, czyli konkurs. Rozpoczął się on zgodnie z planem o godzinie 15:00. W odróżnieniu od kwalifikacji wiatr na skoczni już tak bardzo nie kręcił, ale nadal sprawiał trochę problemów. Kilku skoczków oddało swoje próby przy delikatnych podmuchach pod narty, ale byli też zawodnicy, którzy musieli skakać z mocniejszym wiatrem w plecy.

W tej pierwszej grupie znalazł się Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski wykorzystał delikatnie sprzyjające warunki i uzyskał aż 245 metrów. Po swoim locie objął prowadzenie i nie oddał go już do końca premierowej kolejki. Identyczną odległość jak Stoch osiągnął drugi na półmetku Robert Johansson. Norweg otrzymał jednak znacznie niższe noty od sędziów za lądowanie i dlatego przegrywał z 30-latkiem z Zębu o 4,9 punktu. Czołową trójkę zawodów zamykał Johann Andre Forfang, który skoczył 242 metry i od lidera był słabszy o 4,4 "oczka".

Do finałowej serii awansowało 4 Polaków. Oprócz Stocha najlepiej wypadł Dawid Kubacki. Nowotarżanin uzyskał 224,5 metra i zajmował 9. miejsce. Na 27. pozycji był sklasyfikowany Stefan Hula, a na 30. Jakub Wolny (211,5 metra - nowy rekord życiowy). Po raz kolejny w tym sezonie pechową 31. lokatę zajął Maciej Kot. Tym razem zakopiańczyk awans do czołowej trzydziestki przegrał z Jakubem Wolnym, dokładnie o 0,7 punktu. Przewaga Kamila Stocha nad dwoma Norwegami i czwartym Stefanem Kraftem nie była zbyt duża, dlatego finałowa seria miała przynieść wiele emocji. I rzeczywiście tak było. Rywale skakali bardzo daleko, ale i tak nie byli w stanie odebrać zwycięstwa polskiemu mistrzowi. 30-latek z Zębu w pięknym stylu (aż 58,5 punktu od sędziów) uzyskał 234 metry, co pozwoliło mu utrzymać prowadzenie.

Ostatecznie drugiego Forfanga wyprzedził o 3,7 punktu. Z kolei najniższy stopień podium zapewnił sobie Stefan Kraft. Austriak swój sukces zawdzięcza przede wszystkim drugiej próbie na 234,5 metra. Na 4. miejscu zawody zakończył wicelider na półmetku Robert Johansson. Jego finałowa próba na 227,5 metra była zbyt krótka, by mógł cieszyć się z trzeciego pucharowego podium z rzędu. 

Z Biało-Czerwonych w czołowej dziesiątce zawodów, oprócz Kamila Stocha, sklasyfikowano jeszcze Dawida Kubackiego. W finale nowotarżanin skoczył nieco bliżej niż w pierwszej serii (220 metrów), ale to wystarczyło do utrzymania 9. lokaty. 21. był Stefan Hula, a 29. Jakub Wolny.

Po piątkowym zwycięstwie Stoch awansował na pozycję wicelidera Planica 7. Do cały czas prowadzącego w tym cyklu Johanna Andre Forfanga Polak traci 23,1 punktu. Z kolei Dawid Kubacki z 3. pozycji, zajmowanej po kwalifikacjach, spadł na 7. lokatę.

Szósty w piątek Niemiec Richard Freitag zapewnił sobie 2. miejsce w Pucharze Świata. Z kolei w walce o małą Kryształową Kulę (za triumf w Pucharze Świata w lotach) nadal prowadzi ósmy w zawodach Andreas Stjernen. Na 3. miejsce w tej klasyfikacji awansował Kamil Stoch, który do Norwega traci 62 punkty. 

W sobotę na Letalnicy zaplanowano zmagania drużynowe. Start pierwszej serii wyznaczono na 10:00. Godzinę wcześniej odbędzie się seria próbna.
źródło:sportowefakty.wp.pl
15.03.2018 20:25

Raw Air 2018 w Trondheim: kosmiczny konkurs! Dominator Kamil Stoch poza zasięgiem rywali!

To był konkurs, który zapamiętamy na lata. Drżenie o belki startowe, skoki na rekord skoczni i kolejny niesamowity występ Kamila Stocha. "Rakieta z Zębu" pewnie wygrała w Trondheim! Polak jest coraz bliżej triumfu w Pucharze Świata i Raw Air 2018.Przed zawodami można było obawiać się o warunki pogodowe. Meteorolodzy nie pozostawiali złudzeń - miało wiać i to nawet bardzo mocno. Ich prognozy sprawdziły się. W serii próbnej skoczkowie rywalizowali przy bardzo mocnych podmuchach pod narty. Jury obniżało i obniżało belkę, ale w pewnym momencie musiało powiedzieć pas.

Gdy Markus Eisenbichler z rozbiegu nr 1 skoczył aż 148,5 metra stało się jasne, że najmocniejsi - zwłaszcza Kamil Stoch nie mogą oddać skoku z takiej belki. Innych rozbiegów już nie było, więc serię próbną trzeba było przerwać i odwołać. 

Konkurs rozpoczął się zgodnie z planem o 17:00. Rywalizacja wystartowała zaledwie z 2. belki. Jury miało zatem niewielkie pole manewru, a wiatr pod narty nadal był mocny. Na szczęście nie aż tak jak podczas treningu i dwuseryjny konkurs przeprowadzono bez większych kłopotów.

Pierwsza kolejka była imponująca. Skoczkowie doskonale wykorzystali sprzyjające podmuchy. Z faworytów jako pierwszy zaprezentował się Stjernen. Uzyskał aż 142,5 metra. Kilka minut później jeszcze dalej poleciał jego rodak Robert Johansson. 145,5 metra oznaczało nowy rekord skoczni i pozycję lidera, choć nie na długo.

Wszystkich pogodził oczywiście Stoch. Przed jego próbą jury obniżyło belkę do nr 1. Nie zrobiło to żadnego wrażenia na Polaku. Po spokojnym, nieruchomym locie skoczył aż 146 metra i wylądował pięknym telemarkiem! Tym samym odebrał rekord obiektu Norwegowi i był o krok od 29. zwycięstwa w karierze. 

Drugi na półmetku Johansson tracił do Stocha 3,4 punktu. Trzeci Stefan Kraft przegrywał z liderem już o 9,9 "oczka". Z kolei czwarty był Stjernen. Za występ w pierwszej serii warto pochwalić całą szóstkę Biało-Czerwonych. Wszyscy awansowali do czołowej trzydziestki. Na półmetku 8. był Dawid Kubacki, 11. Maciej Kot, 14. Piotr Żyła, 17. Stefan Hula i 27. Jakub Wolny.

W finałowej kolejce wiatr nadal sprzyjał skoczkom, więc bardzo dalekich lotów nie brakowało. Nikt nie był jednak już w stanie zagrozić Kamilowi Stochowi. Nawet Robert Johansson. W drugiej serii Norweg skoczył "tylko" 136 metrów i ostatecznie był trzeci, przegrywając nawet z drugim w czwartek Stefanem Kraftem.

A Kamil? Polak znów jako jedyny ruszył z belki nr 1 i znów zachwycił siebie, rywali i kibiców. W znakomitym stylu wylądował na 141. metrze. Odniósł 2. zwycięstwo z rzędu, 7. w tym sezonie i 29. w całej karierze (6. lokata w klasyfikacji wszech czasów). W czwartek drugi Kraft stracił do naszego reprezentanta 17 punktów. 

- Musiałem włożyć w to zwycięstwo wiele pracy. Belka było bardzo nisko. Jestem szczęśliwy z tego co zrobiłem przed tak wspaniałą publicznością - powiedział tuż po konkursie Stoch w rozmowie z reporterem FIS. 

W czołowej dziesiątce zmagań na Granasen znalazło się jeszcze miejsce dla jednego Polaka. Na 9. miejscu zawody zakończył Dawid Kubacki. Spory awans po finałowym skoku na 133. metr zanotował Stefan Hula. 31-latek na półmetku był 17., ale ostatecznie zajął 11. lokatę. Tuż za nim sklasyfikowano Piotra Żyłę. Słabiej w drugiej serii skoczyli Maciej Kot i Jakub Wolny, kończąc rywalizację odpowiednio na 16. i 28. pozycji.

W klasyfikacji Raw Air 2018 (po 11 z 16 skoków) coraz pewniej na fotelu lidera zasiada Kamil Stoch. Jego przewaga na drugim Robertem Johanssonem wynosi już prawie 90 punków. Premia w wysokości 60 tysięcy euro za zwycięstwo w norweskim turnieju jest zatem coraz bliżej Polaka. 

W Trondheim 30-latek z Zębu praktycznie zapewnił sobie także drugą Kryształową Kulę w karierze. Jego przewaga nad wiceliderem Richardem Freitagiem wynosi już 245 punktów. Do końca sezonu pozostały 3 konkursy indywidualne. 

Jeszcze w czwartek skoczków czeka podróż do Vikersund, gdzie zakończy się 2. edycja Raw Air. W piątek na Vikersundbakken (HS 225) odbędą się treningi i kwalifikacje. Na sobotę zaplanowano drużynówkę, a na niedzielę zmagania indywidualne.

źródło:sportowefakty.wp.pl

13.03.2018 19:18

Raw Air 2018 w Lillehammer: Stoch znokautował rywali! Kubacki na drugim miejscu

Kamil Stoch znokautował rywali w zawodach Pucharu Świata w Lillehammer i umocnił się na prowadzeniu w Raw Air. Drugie miejsce zajął Dawid Kubacki, a dziewiąty był Stefan Hula.Przed wtorkowymi zawodami Pucharu Świata synoptycy przewidywali, że wiatr - podobnie jak w Oslo - może utrudniać sprawiedliwą rywalizację. Już w serii próbnej ich prognozy znalazły potwierdzenie, ale tym razem warunki sprzyjały Biało-Czerwonym. Aż czterech z nich uplasowało się w czołowej siódemce, a to rozbudziło apetyty kibiców.

Zmienny wiatr momentami rozdawał karty także w konkursie głównym. Jako pierwszy z Polaków na belce zasiadł Jakub Wolny i uzyskał 132 metry, co dało mu 18. miejsce na półmetku. Tuż przed nim znalazł się Piotr Żyła (133 m.), a Maciej Kot o 0,2 punktu przegrał awans do drugiej rundy. 

Pozostała trójka spisała się wybornie. Stefan Hula wykorzystał znakomite warunki i pofrunął na 139,5 metra, a w pierwszej serii lepszą notę od niego uzyskali tylko Dawid Kubacki i Kamil Stoch. Lider cyklu Raw Air znokautował rywali, bowiem z obniżonej belki oddał najdłuższy skok (140,5 metra) i o 14,4 punktu wyprzedzał kolegę z reprezentacji. 

O ile tylko kataklizm mógł odebrać zwycięstwo Stochowi, tak za jego plecami toczyła się zacięta walka - drugiego Kubackiego i dziewiątego Andreasa Stjernena dzieliło tylko 5,5 punktu. Piątą lokatę zajmował wicelider Raw Air, Robert Johansson, ale po raz kolejny stracił bardzo dużo do Rakiety z Zębu. 

W drugiej serii wiatr zmienił swój kierunek i zawodnicy długo nie osiągali tak dobrych odległości, jak jeszcze kilkanaście minut wcześniej. W końcu jednak 141,5 metra huknął Freitag, ale przy kiepskim lądowaniu zajął dopiero piąte miejsce. Poprzeczkę Polakom wysoko zawiesił za to Johansson, osiągając 136,5 m w niekorzystnych warunkach. 

Przed drugą próbą Huli zrobiło się nerwowo, bo podopieczny Stefana Horngachera długo musiał czekać, aby usiąść na belce. Ostatecznie uzyskał 129 metrów i spadł na dziewiątą lokatę. Świetną formę potwierdził za to Kubacki - dzięki 140,5 m. utrzymał drugą lokatę i odniósł największy sukces w historii swoich startów w Pucharze Świata. Stoch natomiast potwierdził, że jest poza zasięgiem rywali. Z obniżonej belki oddał 141-metrowy skok i zwyciężył nad Kubackim o 27,7 punktu. 

Jeśli chodzi o pozostałych Polaków, na 14. pozycji zawody zakończył Żyła, a Wolny spadł o dwie lokaty w porównaniu do pierwszej serii i był 20. 

Tym samym skoczkowie dobrnęli do półmetku cyklu Raw Air, ale nie mają czasu na odpoczynek. Już w środę, w Trondheim, odbędą się treningi i kwalifikacje, a dzień później rozegrany zostanie konkurs indywidualny.

źródło:sportowefakty.wp.pl

11.03.2018 21:30

Raw Air 2018 w Oslo: wietrzna loteria zabrała triumf Stochowi! Polak poza podium!

Po 1. serii niedzielnego konkursu Pucharu Świata w skokach w Oslo Kamil Stoch był o krok od zwycięstwa. W finale nie poradził sobie jednak z trudnymi warunkami. Ostatecznie był szósty, ale pozostał liderem Raw Air 2018. Wygrał Daniel Andre Tande.Po prologu i konkursie drużynowym w Oslo przyszedł czas na danie główne - rywalizację indywidualną na Holmenkollbakken (HS134). Eksperci i kibice nie mieli wątpliwości - przy równych warunkach najbardziej realny scenariusz zakładał walkę o zwycięstwo pomiędzy Kamil Stochem i Norwegiem Robertem Johanssonem.

Po kwalifikacjach i drużynówce, obaj dość mocno odskoczyli rywalom w Raw Air 2018. Przed indywidualną rywalizacją w Oslo Polak wyprzedzał Norwega o 7,5 punktu. Trzeci Johann Andre Forfang tracił już do Stocha równe 20 "oczek". 

W serii próbnej trzykrotny mistrz olimpijski postraszył rywali. Z 12. belki startowej uzyskał aż 136 metrów. Dla porównania Johansson skoczył 124,5 metra. Błysnął Gregor Schlierenzauer (135 metrów).

Gdy jednak rozpoczął się konkurs, do gry wmieszały się warunki atmosferyczne. Zaczął intensywnie padać śnieg. Do tego pojawiły się mocniejsze podmuchy wiatru pod narty albo z bloku. Nie wszyscy skoczkowie poradzili sobie ze zmienną aurą. Po słabych skokach udział w konkursie już po premierowej kolejce zakończyli Stefan Hula (42. miejsce), Markus Eisenbichler (32. lokata) i Peter Prevc (46. pozycja). Po pierwszym skoku nie do końca mógł być zadowolony także Robert Johansson. Norweg, który miał być najgroźniejszym rywalem Kamila Stocha, skoczył 127,5 metra i na półmetku zawodów zajmował 5. miejsce ze stratą 11,9 punktu do lidera. Był nim nie kto inny jak Kamil Stoch. 30-latek z Zębu znów nie pozostawił rywalom złudzeń. Skoczył aż 138 metrów! Miał trochę problemów przy lądowaniu (noty po 17 i 17,5 punktu), ale i tak drugiego Stefana Krafta wyprzedzał o 5,4 punktu (równe 3 metry). 

Na półmetku obok Polaków to właśnie Austriacy mogli być najbardziej zadowoleni. Tuż za Kraftem sklasyfikowany był jego rodak Michael Hayboeck. Z kolei Dawid Kubacki, który miał walczyć o podium, skoczył w pierwszej serii nieco za krótko, by zrealizować ten cel. Po skoku na 127,5 metra zajmował 11. miejsce. Do finału awansowało łącznie 4 Polaków. Po dobrych próbach Jakub Wolny (125 metrów) oraz Piotr Żyła (125,5 metra) zajmowali odpowiednio 17. i 20. lokatę. 

Niestety w drugiej serii Polacy nie mieli szczęścia do warunków. Można nawet powiedzieć, że byli największymi pechowcami. Gdy Kamil Stoch ruszał z belki grafika telewizyjna pokazała, że ma podmuchy w plecy. Ostatecznie miał tylko minimalny wiatr pod narty. W tych warunkach polski mistrz doleciał zaledwie do 119. metra. To była za mało, by wygrać 6 raz w tym sezonie i 28 w karierze. Ostatecznie mistrza świata z Val di Fiemme sklasyfikowano na 6. lokacie. 

Pecha do warunków miał także Dawid Kubacki. Nowotarżanin, podobnie jak Stoch, także trafił na ciszę wietrzną na zeskoku. Skoczył zaledwie 116 metrów i był dopiero 26. Co gorsza stracił wysokie miejsce w Raw Air 2018. Liderem tej klasyfikacji pozostał Stoch, który mimo nieudanego skoku w finałowej serii w Oslo nadal ma sporą przewagę nad rywalami. Drugiego Johanssona (ostatecznie czwarty) wyprzedza o 6,5 punktu. Kubacki spadł na 9. miejsce. 

W niedzielę królem Holmenkollbakken został Daniel Andre Tande. Na półmetku Norweg zajmował 8. pozycję. Finałowa próba na 132. metr pozwoliła mu jednać wygrać zawody. Drugi ze stratą 1,4 punktu do Norwega był Austriak Stefan Kraft. Najniższy stopień podium zajął jego rodak Michael Hayboeck. 

Ze swojego występu w Oslo mogą być zadowoleni Piotr Żyła i Jakub Wolny. Obaj oddali po dwa niezłe skoki i zajęli odpowiednio 19. oraz 22. miejsce. 

W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata liderem pozostał Kamil Stoch. Jego przewaga nad drugim Richardem Freitagiem wynosi 135 punktów

Jeszcze w niedzielę skoczkowie i sztaby szkoleniowe przeniosą się do Lillehammer, gdzie już w poniedziałek o 17:30 odbędą się kwalifikacje do wtorkowego konkursu. Wcześniej, na 15:00, zaplanowano początek treningów.
źródło:sportowefakty.wp.pl
4.02.2018 18:40

PŚ w Willingen. Kamil Stoch i Piotr Żyła na podium w niedzielnym konkursie

Kamil Stoch zajął drugie miejsce w niedzielę, w drugim konkursie Pucharu Świata w niemieckim Willingen. Polak wygrał jednak klasyfikację Willingen 5 oraz został liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Piotr Żyła był trzeci, a w dzisiejszych zawodach triumfował Norweg Johann Andre Forfang. Dwie nieudane próby miał Niemiec Richard Freitag. Był to ostatni sprawdzian przed igrzyskami olimpijskimi w Pjongczangu.

W sobotę Dawid Kubacki zajął trzecie, Kamil Stoch - czwarte, a Stefan Hula - szóste miejsce. Wygrał mistrz świata w lotach Norweg Daniel-Andre Tande przed reprezentantem gospodarzy Richardem Freitagiem.

Piotr Żyła ukończył konkurs na 13. miejscu, Maciej Kot - na 21., a Jakub Wolny - na 23.

W niedzielnej serii próbnej najlepiej zaprezentował się Johann Andre Forfang. Norweg skoczył 142 metry i otrzymał 77,9 pkt.

Najlepszym z Polaków był Kubacki, który uplasował się tuż za zwycięzcą. Dawid skoczył tylko pół metra krócej (77,5 pkt).

Czwarty był Stoch (141 m/75,4 pkt), Żyła szósty (138/69,3), 16. Wolny (136,5/60,4), 27. Hula (125/48,9) i 29. Kot (125/47,5).

I seria

Pierwsza seria rozpoczęła się z bramki numer dziewięć. Wzięło w niej udział 56 zawodników. Konkursowi cały czas towarzyszyły opady śniegu.

Bardzo dobry skok oddał Alex Insam. Włoch, czyli podopieczny Łukasza Kruczka, osiągnął 137,5 m - 108,6 pkt.

Natomiast Kazach Konstantin Sokolenko skoczył zaledwie 87 metrów i z notą 5,3 pkt zajął ostatnie miejsce.

Nowym liderem został Florian Altenburger. Austriak osiągnął aż 140,5 m - 120,9 pkt.

Z kolei Yukiya Sato wylądował na 139. metrze, przegrywając tylko z Altenburgerem (115,7 pkt).

Pecha miał Roman Koudelka. Doświadczony Czech skoczył 126 metrów, ale potem rozjechały mu się narty i zaliczył upadek. Na szczęście nic mu się nie stało, sam się nawet uśmiechał jadąc po śniegu. Mimo upadku Koudelka wyprzedził Japończyka Tomofumiego Naito i Sokolenkę.

Żadnych problemów nie miał za to Nejc Deżman. Słoweniec osiągnął aż 142,5 m i z notą 127,5 pkt został nowym liderem.

Jako pierwszy z "Biało-Czerwonych" zaprezentował się Wolny. 128 metrów i 96,6 pkt nie dawało mu awansu do serii finałowej. Ostatecznie był 31.

Bardzo dobrą próbą popisał się Halvor Egner Granerud. Norweg skoczył 142,5 metra i przegrywał tylko z Deżmanem - 125,7 pkt.

Następnie zobaczyliśmy Kota. Drugi z Polaków wylądował na 142. metrze i otrzymał notę 122,8 pkt (dziewiąte miejsce po pierwszej serii).

Świetnie zaprezentował się Żyła. Trzeci z Polaków również wylądował na 142. metrze - 126,5 pkt i stracił do Deżmana tylko "oczko", a po pierwszej serii był szósty.

Przed skokiem Słoweńca Petera Prevca o jeden stopień, na ósmy, obniżono belkę startową.

Nie udała się próba Huli. Tylko 126,5 m (103,2 pkt) skazało go na 23. lokatę.

Bardzo dobrze zaprezentował się Markus Eisenbichler. Niemiec skoczył 140 m i z notą 127,4 był gorszy od Deżmana o tylko 0,1 pkt.

Potem na belce startowej stanął Kubacki. Polak miał gorsze warunki, zdecydowanie mniej odjętych punktów, i dzięki temu 138 m wystarczyło do objęcia prowadzenia - 127,6 pkt, o 0,1 pkt lepiej od Deżmana! Pierwszą serię zakończył jako trzeci.

Prawdziwą "petardę" odpalił natomiast Norweg Forfang. Najlepszy zawodnik serii próbnej, skoczył aż 147,5 m - 139,9 pkt dało mu bezapelacyjne prowadzenie.

Jego rodak Tande osiągnął tylko 136,5 m, Niemiec Andreas Wellinger 136 m i byli dopiero w drugiej dziesiątce.

Nie zawiódł Stoch. Lider polskiej ekipy skoczył 145,5 m i z notą 135,7 pkt przegrywał tylko z Forfangiem.

Z kolei Richard Freitag, lider klasyfikacji generalnej PŚ, trafił na bardzo trudne warunki. Oznaczało to 128 metrów (113,7 pkt) i dopiero 17 miejsce.

II seria

Seria finałowa rozpoczęła się ponownie z dziewiątej belki.

139 metrów skoczył Tilen Bartol. Słoweniec oczywiście objął prowadzenie (219,6 pkt).

Fantastycznie zaprezentował się w drugim skoku Hula. Polak wylądował na 145. metrze i z notą 231 punktów został liderem, awansując z 23. na 12. miejsce!

Po raz kolejny pecha miał Freitag. Niemiec w locie dostał chyba jakiś podmuch wiatru, bo mocno nim ruszyło, i skoczył tylko 118,5 m. Z notą 190,1 pkt dało mu to 28. pozycję, co oznaczało stratę plastronu lidera Pucharu Świata.

Hulę wyprzedzali kolejno Japończyk Yukiya Sato (135 m/231,7 pkt), Wellinger (138/233,1), Tande (138,5/240,5).

Tande nie nacieszył się jednak długo prowadzeniem, bo zabrał mu je rodak Robert Johansson (140,5 m/243 pkt).

Kot w drugim skoku osiągnął 133,5 m - 236,2 pkt, przegrywając z Johanssonem i Tandem, a w klasyfikacji końcowej był ósmy.

Warunki się pogarszały. Śnieg podał coraz mocniej, utrudniając występy zawodnikom.

Nie przeszkodziło to Żyle. Popularny "Wiewiór" osiągnął 138,5 m i z notą 245,1 pkt objął prowadzenie.

Żyły nie wyprzedził Eisenbichler. 134 m uplasowało go nawet za Johanssonem i Tandem.

Rewelacyjny w pierwszej serii Deżman, tym razem skoczył 132,5 m i spadł nawet za Kota.

Kubacki także nie wyprzedził kolegi z reprezentacji. 133,5 m i nota 236,6 pkt oznaczało siódme miejsce.

Dobrze swoją pracę wykonał Stoch. 140,5 m dało mu notę 269,4 pkt, a skakał przy słabszych warunkach, tylko 2,2 "oczka" odjęte za wiatr, i pierwsze miejsce.

Lepsze warunki miał Forfang. Lider po pierwszej serii je wykorzystał - 144,5 m i nota 271,4 pkt oznaczała jego wygraną w niedzielnym konkursie.

Najlepszym skoczkiem weekendu został jednak Stoch. Zwyciężył w klasyfikacji Willingen 5, obejmującej pięć skoków (cztery w dwóch konkursach oraz jeden w piątkowych kwalifikacjach) i otrzymał czek na 25 tys. euro. Stoch wyprzedził Forfanga o 3,6 pkt.

Podopieczni trenera Stefana Horngachera w niedzielę wieczorem powrócą do kraju. W poniedziałek w Warszawie złożą ślubowanie olimpijskie i bezpośrednio po nim odlecą do Korei Południowej.

źródło:eurosport.interia.pl

Kreator www - przetestuj za darmo