Skoki narciarskie

28.01.2018 20:19

PŚ w Zakopanem: Stoch przegrał z wietrzną loterią! Stefan Hula blisko podium

Stefan Hula prowadził na półmetku, ale ostatecznie był czwarty w indywidualnym konkursie Pucharu Świata w Zakopanem. Dopiero 38. pozycję zajął Kamil Stoch. Loteryjne zawody, po raz pierwszy w karierze, wygrał Słoweniec Anze Semenic.W sobotę polscy kibice mogli cieszyć się z historycznego triumfu Biało-Czerwonych w konkursie drużynowym na Wielkiej Krokwi. Dzień później, w stolicy polskich Tatr, rozegrano zmagania indywidualne. Zdecydowanym ich faworytem był ówczesny lider Pucharu Świata i rekordzista obiektu Kamil Stoch.

30-latkowi z Zębu na drodze ku piątemu zwycięstwu w Zakopanem stanął jednak zmienny wiatr. W niedzielę warunki na Wielkiej Krokwi były gorsze niż w dwóch poprzednich dniach. Wiatr wiał pod narty, ale z bardzo różną siłą, a co gorsza momentami zmieniał kierunek na podmuchy w plecy.

Na początku premierowa kolejka przebiegała sprawnie. Wiatr był zmienny, ale nie powodował przerw w konkursie. Problemy zaczęły się gdy została czołowa dziesiątka Pucharu Świata. Zaczął padać śnieg z deszczem. Dodatkowo wzmógł się wiatr. Skoczkowie z czołówki dłużej musieli czekać na swoje próby. W kilku przypadkach schodzili także z belki i dopiero za drugim razem oddawali swój skok. 

Niestety wśród pechowców, którzy trafili na trudne warunki był Kamil Stoch. Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi wyszedł wysoko z progu, ale nagle wytracił prędkość i uzyskał zaledwie 108,5 metra. Polak zajął 38. miejsce, nie awansował do finałowej kolejki i marzenia o piątym triumfie w Zakopanem musiał odłożyć na kolejny rok. Nieudana próba Stocha nie oznaczała jednak końca emocji dla polskich kibiców! Na półmetku liderem zmagań był nie kto inny jak Stefan Hula. W trudnych warunkach 31-latek oddał perfekcyjny skok. Poleciał na 132. metr i przed finałową kolejką o 0,8 punktu wyprzedzał Norwega Mariusa Lindvika i o 2,1 "oczka" Szwajcara Simona Ammanna

Łącznie do drugiej serii awansowało pięciu naszych reprezentantów. Oprócz Huli byli to 14. Dawid Kubacki, 16. Maciej Kot, 23. Tomasz Pilch i 26. Piotr Żyła. Ze skoczków ze ścisłej czołówki, obok Stocha, punktów w niedzielę nie zdobyli 33. Niemiec Markus Eisenbichler oraz 43. Norweg Andreas Stjernen.

W finałowej kolejce wiatr znów odgrywał pierwszoplanową rolę. Trzeba było mieć sporo szczęścia do podmuchów pod narty, zwłaszcza na dole skoczni, by móc daleko odlecieć. Niestety, z punktu widzenia Stefana Huli, przy jego próbie tego noszenia wyraźnie zabrakło. Skoczył 129,5 metra i to było za mało, by stanął na podium. Ostatecznie był czwarty, a do trzeciego Petera Prevca stracił zaledwie 0,3 punktu.

Wygrał rodak Prevca Anze Semenic. Na półmetku 24-letni Słoweniec zajmował 5. miejsce. W drugiej próbie spisał się jednak znakomicie. 137,5 metra pozwoliło mu objąć prowadzenie, którego nie oddał już do końca zawodów. Drugi, ze stratą 3,6 punktu, był Andreas Wellinger. Niemiec przesunął się aż o 7 miejsc.

Oprócz Huli lokat na podium nie utrzymali także Lindvik i Ammann. Norweg był ostatecznie ósmy, a Szwajcar piąty. W finale z bardzo dobrej strony pokazali się Maciej Kot i Dawid Kubacki. Pierwszy z wymienionych po skoku na 136,5 metra był 14., a czołową siódemkę konkursu zamknął nowotarżanin (139,5 metra w finale).

30. był Tomasz Pilch. Dla siostrzeńca Adama Małysza to pierwszy punkt w historii pucharowych startów. Na 28. miejsce zmagania zakończył Piotr Żyła. W drugiej serii niegroźnie po wylądowaniu upadł Killian Peier. Szwajcarowi nic się nie stało i ostatecznie był 27.

10. pozycję w niedzielę zajął Richard Freitag. Tym samym Niemiec wykorzystał nieudany występ Kamila Stocha i wrócił na prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Freitag wyprzedza triumfatora 66. Turnieju Czterech Skoczni o 4 punkty.

Ostatnim przystankiem dla skoczków przed igrzyskami olimpijskimi w Pjongczangu będą konkursy indywidualne w niemieckim Willingen. Zmagania odbędą się w sobotę i niedzielę (3-4 lutego).
źródło:sportowefakty.wp.pl
3.12.2017 20:19

PŚ w Niżnym Tagile: Andreas Wellinger wygrał konkurs indywidualny, dwóch Polaków w dziesiątce

Andreas Wellinger wygrał drugi konkurs indywidualny w Niżnym Tagile. Drugi był Richard Freitag, a trzeci Stefan Kraft. Najlepiej z Polaków spisali się Kamil Stoch i Maciej Kot.
  • Andreas Wellinger wygrał konkurs w Niżnym Tagile. Na podium stanął także jego rodak Freitag i Austriak Kraft.
  • Najlepszy z Biało-Czerwonych był Kamil Stoch, a tuż za nim uplasował się Maciej Kot
  • Jako jedyny do drugiej serii wśród Polaków nie awansował Stefan Hula

Trzecim przystankiem Pucharu Świata w sezonie 2017/2018 był Niżny Tagił. Najlepszy w pierwszym konkursie okazał się Niemiec Richard Freitag, drugi był Norweg Daniel-Andre Tande, a na trzeciej lokacie sklasyfikowano Norwega Johanna Andre Forfanga. Najlepszym z Polaków był Piotr Żyła, który zajął dziesiąte miejsce.

W sobotę pozycję lidera Pucharu Świata stracił Japończyk Junshiro Kobayashi, który sensacyjnie wygrał inauguracyjny konkurs sezonu w Wiśle. Trener japońskiej kadry Tomoharu Yokokawa zdecydował, że zawodnicy pierwszej ekipy po zawodach w Kuusamo wrócą do kraju, a w Rosji wystąpi drugi zespół. Do niedzielnego konkursu w żółtym plastronie przystępował Richard Freitag. W najlepszej dziesiątce klasyfikacji generalnej mieścili się również Kamil Stoch, Piotr Żyła i Dawid Kubacki.

Przez niedzielne kwalifikacje do konkursu bez większych problemów przebrnęła szóstka naszych zawodników. Najlepsze miejsce zajął Kamil Stoch - 12., po skoku na odległość 121 metrów. Tuż za nim był Dawid Kubacki, który poszybował jednak metr dalej. Następny z Biało-Czerwonych był Stefan Hula (15., 125 metrów). Maciej Kot po skoku na 118 metrów zajął 18. pozycję, a Jakub Wolny był 34 (113 metrów). Bardzo słabo skoczył Piotr Żyła. 109 metrów dało mu jednak awans do konkursu (37. miejsce), ponieważ jako jeden z nielicznych miał dodane punkty za wiatr. Kwalifikacje padły łupem Daniela Andre Tandego (134,5 metra), drugi był Andreas Wellinger (127,5 metra), a trzeci Simon Amman (128,5 metra).

Jako pierwszy wśród Biało-Czerwonych skakał Jakub Wolny. Poleciał ładnie, 124,5 metra, to pozwoliło mu wejść do serii finałowej na 18. miejscu. Jeszcze lepiej spisał się Maciej Kot, który odpalił na odległość 130 metrów i był piąty po pierwszej serii.

W trudnych warunkach skakał Stefan Hula. Nasz najstarszy zawodnik poleciał 111,5 metra i zajął dopiero 40. miejsce. Dawid Kubacki i Piotr Żyła skoczyli po 121,5 metra. Zajęli odpowiednio 12. i 14. miejsce. Kamil Stoch skoczył o dwa metry dalej i to pozwoliło mu uplasować się na dziewiątej lokacie.

Po pierwszej serii prowadził Andreas Wellinger (132 metry), drugi był Marcus Eisenbichler (134,5 metra), trzeci Stefan Kraft (128 metrów). Lider Pucharu Świata Richard Freitag był czwarty po skoku na odległość 131 metrów.

Zdecydowanie słabiej w swojej drugiej próbie skoczył Wolny. 121,5 metra oznaczało spadek na 26. lokatę. Żyła drugi skok oddał lepszy od pierwszego. 131 metrów nie wystarczyło by poprawić swoją pozycję - zajął 16 miejsce. Sporo odjętych punktów za wiatr po swoim skoku miał Kubacki, skoczył 126,5 metra i spadł na 19. pozycję.

Kamil Stoch poprawił swój rezultat. 134 metry i siódme miejsce. Był najlepszym z Polaków, ponieważ sporo punktów odjęto także Maciejowi Kotowi, który skoczył 132,5 metra i uplasował się na ósmej pozycji.

Konkurs wygrał Andreas Wellinger (133,5 metra), drugi był Richard Freitag (138 metrów), a trzeci Stefan Kraft (133,5 metra). Największą poprawę zanotował Daniel Andre Tande, który z 17. pozycji przesunął się na piątą.

Natępny weekend z Pucharem Świata skoczkowie spędzą w niemieckim Titisee-Neustadt. Tam najpierw zostanie rozegrany konkurs drużynowy (w sobotę), a dzień później indywidualny.


Źródło: Onet
2.12.2017 21:50

PŚ w Niżnym Tagile: zwycięstwo Richarda Freitaga, słabe skoki Polaków

  • Pierwszy konkurs w Niżnym Tagile wygrał Richard Fretiag, dla którego było to pierwsze zwycięstwo w tym sezonie
  • Punkty w konkursie zdobyli wszyscy Polacy. Najlepszym z Biało-Czerwonych był Piotr Żyła, który został sklasyfikowany na dziesiątym miejscu
  • W klasyfikacji generalnej prowadzenie objął Freitag. To już trzeci lider PŚ w tym sezonie

Trzecim przystankiem Pucharu Świata w sezonie 2017/2018 jest Niżny Tagił. W piątkowych kwalifikacjach awans do konkursu wywalczyło sześciu Polaków. Najlepiej spisał się Kamil Stoch, który zajął piąte miejsce. Siódmy był Dawid Kubacki, a 18. Maciej Kot. Cztery miejsca niżej sklasyfikowany został Piotr Żyła. Stefan Hula zanotował był 26., zaś Jakub Wolny - 31. Najlepszy okazał się Niemiec Markus Eisenbichler. W takim samym składzie Biało-Czerwoni startowali w ubiegłym tygodniu w Kuusamo.

Ostatni raz konkurs w Niżnym Tagile odbył się dwa lata temu. W ubiegłym roku to miejsce wypadło z kalendarza z powodu niespełnienia przez organizatorów zaleceń m.in. dotyczących bezpieczeństwa. Najlepszym wynikiem Polaka na tej skoczni była szósta pozycja Kamila Stocha. W Rosji zabrakło lidera klasyfikacji generalnej Junshiro Kobayashiego z Japonii, który dotychczas zdobył 126 punktów. Drugi był Słoweniec Jernej Damjan, który wywalczył 100 "oczek".

Najlepszy w serii próbnej okazał się Markus Eisenbichler. Niemiec skoczył 138 metrów. Na drugiej pozycji został sklasyfikowany jego rodak Richard Freitag po skoku na odległość 129,5 metra. Trzecie miejsce zajął Kamil Stoch. Czwarty był Dawid Kubacki, dziesiąty Piotr Żyła, jedenasty Maciej Kot, dziewiętnasty Jakub Wolny, a dwudziesty trzeci Stefan Hula.

Pierwszym z Polaków w pierwszej serii był Jakub Wolny, który skoczył 126 metrów. Ta odległość dała mu 28. miejsce i awans do dalszej rywalizacji. 1,5 metra dalej poleciał Maciej Kot. Drugi z reprezentantów Polski znalazł się na 12. lokacie i także wywalczył awans. Stefan Hula skoczył 129,5 metra, ale miał bardzo dużo odjętych punktów i zajął 19. pozycję w pierwszej serii.

Dawid Kubacki osiągnął 126 metrów. Ten wynik pozwolił mu zająć 18. lokatę. Dwa metry dalej wylądował Piotr Żyła. Nasz reprezentant został sklasyfikowany na 10. miejscu. Dziewiąty był Kamil Stoch, który w swojej pierwszej próbie skoczył 128 metrów. Najlepszy w pierwszej serii był Karl Geiger z Niemiec, który skoczył 131 metrów. Na drugim miejscu został sklasyfikowany Daniel-Andre Tande z Norwegii, który skoczył 141 metrów i pobił rekord skoczni. Dostał jednak słabe noty za fatalne lądowanie. Trzecią pozycję zajął Stefan Kraft z Austrii, który osiągnął 133 metry.

Jakub Wolny, pierwszy z Polaków w drugiej serii, skoczył tylko 117 metrów i ostatecznie został sklasyfikowany na 30. miejscu. Nie popisał się także Stefan Hula, który osiągnął 120 metrów i spadł na 27. lokatę. Ponad dziesięć metrów dalej wylądował Dawid Kubacki, który skakał jako trzeci z Polaków. Ten wynik pozwolił mu zająć 11. pozycję.

Maciej Kot skoczył 123,5 metra i musiał liczyć się ze stratą swojej pozycji. Ostatecznie zajął 20. miejsce. Dziesiąty był Piotr Żyła, który w drugiej serii skoczył 129,5 metra. Ostatnim z Biało-Czerwonych był Kamil Stoch. Lider naszej kadry osiągnął jednak tylko 124 metry i zajął 15. pozycję.

Najlepszy w Niżnym Tagile okazał się Niemiec Richard Freitag, który skoczył 137 metrów. Drugi był Norweg Daniel-Andre Tande, który wylądował trzy metry bliżej. Na trzeciej lokacie sklasyfikowano Norwega Johanna Andre Forfanga, który skoczył 141,5 metra i odzyskał swój rekord skoczni. Kolejny konkurs Pucharu Świata odbędzie się w niedzielę, także w Niżnym Tagile.

Źródło: Onet
26.11.2017 22:12

PŚ w skokach: Jernej Damjan wygrywa w Kuusamo, Polacy bez błysku

Ani jednego miejsca na podium, do tego dyskwalifikacja Piotra Żyły – polscy kadrowicze wyjeżdżają z Laponii w niezbyt dobrych nastrojach.Gdyby ktoś przed rozpoczęciem sezonu postawił, że pierwsze dwa konkursy Pucharu Świata wygrają kolejno Junshiro Kobayashi i Jernej Damjan, byłby o wiele bogatszym człowiek niezależnie od zainwestowanej kwoty. Prawdopodobnie nikomu jednak takie rozwiązanie nie przyszło do głowy. A jednak, Japończyk triumfował tydzień temu na inaugurację w Wiśle, a Słoweniec w niedzielę w Kuusamo. Polacy tym razem nie odegrali pierwszoplanowych ról, a najlepszy z nich – Dawid Kubacki – był ósmy, choć po pierwszej serii zajmował czwartą pozycję z wielkimi szansami na pierwsze w karierze podium.
Dzień wcześniej z kolei można było śmiało liczyć na podium polskich skoczków w drużynie, bo nasi mistrzowie świata od ponad roku za każdym razem kończyli zawody w czołowej trójce. Teraz stracili na to szansę jeszcze zanim którykolwiek z nich usiadł na belce startowej. Piotr Żyła został zdyskwalifikowany za zbyt luźny w kroku kombinezon. – Przygotowałem się jak do każdego skoku. Kombinezony też sprawdzamy. I nagle słyszę, że jest coś nie tak. Pokazali mi i faktycznie... To nie tak, że mogę mieć jakieś pretensje. Maszynka do pomiaru jest normalna. Wydawało mi się, że nie doszła do końca tak, jak powinna, ale co tu gadać? Trzeba to zaakceptować i walczyć dalej. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Wszystko działo się szybko – opowiadał później nasz skoczek. Kubacki, Maciej Kot i Kamil Stoch walczyli więc bez niego i zdołali wejść do drugiej serii. Tam wrócił do nich Żyła i ostatecznie Polacy skończyli zawody na szóstym miejscu. Co ciekawe, Żyła ruszył na górę dokładnie w tym samym stroju, za który został zdyskwalifikowany i tym razem nie miał problemów podczas kontroli. – To także ten sam kombinezon, w którym skakałem w Wiśle – przyznał skoczek z Wisły.– Czułem zawód, ale nie z powodu Piotrka, tylko sytuacji. Starałem się jednak skupić na pracy, bo wiedziałem, że mam przed sobą skok. Nie jest łatwo, kiedy wiadomo już na starcie, że mamy odebraną jedną nartę. Zrobiliśmy jednak co mogliśmy i walczyliśmy do końca – mówił z kolei Stoch. – Nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji, ale od początku wierzyłem, że awansujemy do drugiej serii – opowiadał skoczek z Zębu, a trener Polaków, Stefan Horngacher, rozkładał ręce i mówił, że nie ma pojęcia o co chodzi. Rewanż miał przyjść dzień później, ale nic z tego. Stoch, podobnie zresztą, jak Stefan Kraft (147,5 metra), który dzień wcześniej pobił rekord skoczni, po pierwszej serii byli bardzo daleko.


Błyszczał za to nieoczekiwanie Jernej Damjan. Słoweniec w Wiśle nie startował, przyjechał dopiero do Laponii i od razu wygrał. To jego drugi triumf w karierze po wygranej w Sapporo w 2014 roku. – Cieszę się skokami od kilku tygodni i jestem szczęśliwy. Wygrałem konkurs Pucharu Świata po raz drugi w karierze, ale uznaję to za pierwszy prawdziwy triumf, bo po raz pierwszy broniłem prowadzenia po pierwszej serii. Jestem już dość doświadczonym zawodnikiem, ale to była dla mnie nowa sytuacja – mówił później, a pytany o to, jakie ma dalsze plany na sezon, tylko się roześmiał: – Nie mam żadnych oczekiwań. Tydzień temu byłem w domu, teraz jestem na konferencji jako zwycięzca.


Obok niego siedzieli drugi Johann Andre Forfang i trzeci Andreas Wellinger. – To był dobry dzień dla Norwegów. Ja sam jestem bardzo zadowolony – mówił uśmiechnięty Forfang, który dzień wcześniej z kolegami wygrał konkurs drużynowy.


Nasi takich powodów do radości nie mieli. Może poza Stefanem Hulą, który szczególnie w drugim skoku, w którym poleciał 137,5 metra, wysłał kolejny sygnał Horngacherowi, że jest gotowy, aby wskoczyć do drużyny. Wszyscy nasi jednak mają nad czym pracować. Żyła, który był w niedzielę jedenasty, przyznaje, że ma problemy z prędkościami na progu. – Wydawało mi się, że nad tym popracowałem, a nie było tak dużo lepiej. Odstaję w tej kwestii i liczę, że za tydzień będę już się mieścił w granicach średniej – opowiadał skoczek z Wisły, który jednak cieszył się, że szybko pozbierał się po dyskwalifikacji.
Dwudziesty ostatecznie Stoch zwracał z kolei uwagę na zmianę techniki lądowania. – To nie był weekend obfity w sukcesy, ale wykonałem dobrą pracę. Są elementy, nad którymi muszę się skupić. Uważam jednak, że jak na początek sezonu, jest dobrze. W pierwszej serii niedzielnego konkursu spóźniłem skok, przez co zabrakło energii i wysokości. Cały czas pracuję nad zmianą techniki lądowania. Chcę teraz odpocząć, a później wracam do treningów. Przed nami Niżny Tagił. Już tam skakałem, ale nie pamiętam specyfiki tego obiektu – tłumaczył skoczek z Zębu.


Kadrowicze i cały sztab sprawiają jednak wrażenie zupełnie spokojnych. – Nie wyjedziemy z Kuusamo w rewelacyjnych nastrojach. Nie będziemy się okłamywać i mówić, że było tak, jak chcieliśmy. Może byłoby inaczej, gdyby nie dyskwalifikacja w sobotę? Tylko teraz, to gdybanie – mówił dyrektor do spraw skoków i kombinacji norweskiej w PZN Adam Małysz. Jedyny w historii Polak, który wchodził w Kuusamo na podium zaraz jednak dodawał: – Wyjedziemy stąd jednak z myślą, że chłopaki skaczą dobrze. To jeszcze nie jest topowa forma, popełniają drobne błędy, ale jesteśmy spokojni. Nigdy nie skakaliśmy tu dobrze w Kuusamo. Zazwyczaj jechaliśmy tutaj, aby przetrwać. Sam rzeczywiście stawałem tutaj na podium, ale nie lubiłem tutejszych warunków. Teraz było nieźle, ale jedziemy dalej!

WYNIKI - PŚ W KUUSAMO:

1. J. Damjan (SLO) - 301.4 pkt
2. J. A. Forfang (NOR) - 298.6
3. A. Wellingeg (GER) - 293

4. D. A. Tande (NOR) - 292.7
5. M. Eisenbichler (GER) - 284.3
6. R. Freitag (GER) - 284
7. R. Johansson (NOR) - 283.1
8. D. Kubacki (POL) - 282
9. S. Leyhe (GER) - 281.1
10. J. Kobayashi (JPN) - 280.7
11. P. Żyła (POL) - 279.4

---
16. M. Kot (POL) - 265.2
---

20. K. Stoch (POL) - 258.1
21. S. Hula (POL) - 257.9
30. J. Wolny (POL) - 208.1

źródło:przegladsportowy.pl

Kreator www - przetestuj za darmo