Tenis ziemny

20.09.2018 20:27

WTA Seul: Agnieszka Radwańska odpadła po maratonie z deszczem. Irina-Camelia Begu w ćwierćfinale

Agnieszka Radwańska nie awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA International w Seulu. Polka przegrała z Rumunką Iriną-Camelią Begu po przerywanym przez deszcz spotkaniu.Z powodu deszczu Agnieszka Radwańska (WTA 60) i Irina-Camelia Begu (WTA 55) długo musiały czekać, aby wyjść na kort centralny. Mecz rozpoczął się przed godz. 12:00 czasu polskiego, a zakończył po godz. 15:30. Zwyciężyła tenisistka z Bukaresztu 6:4, 6:3. Obie zawodniczki w przeszłości triumfowały w Seulu. Polka tytuł zdobyła w 2013, a Rumunka w 2015 roku. W I rundzie krakowianka wyeliminowała Bethanie Mattek-Sands i odniosła pierwsze zwycięstwo od czasu Wimbledonu. Bilans jej meczów w tym sezonie to teraz 14-14.

W drugim gemie I seta Radwańska oddała podanie pakując piłkę w siatkę. Wolej i forhend w odpowiedzi na skrót rywalki dały Polce przełamanie powrotne. Na 2:2 nie wyrównała, bo prosty forhendowy błąd kosztował ją stratę serwisu. Krakowianka od początku była aktywna w wymianach. Posyłała jak najgłębsze piłki i często chodziła do siatki, ale jaj ataki były często nieprzygotowane i narażała się na kontry ze strony rywalki. Dwa kapitalne woleje i ostry return pozwoliły Radwańskiej ponownie odrobić stratę.

Polce cały czas brakowało skuteczności w ważnych momentach. W ósmym gemie obroniła dwa break pointy, ale przy trzecim popełniła podwójny błąd. Krakowianka popisała się dwoma dobrymi returnami i znów uzyskała przełamanie. Decydujące słowo należało do Begu, która była sprytniejsza i w jej zagraniach było więcej precyzji. W 10. gemie przy piłce setowej Rumunka skontrowała Polkę, która nie wykończyła akcji przy siatce.

W tym momencie spotkanie zostało przerwane przez deszcz. Jeszcze zanim tenisistki udały się do szatni Radwańska podczas wizyty Tomasza Wiktorowskiego na korcie skarżyła się na ból stopy. Po wznowieniu gry Begu utrzymała podanie po odparciu break pointa. Polka cały czas dużo chodziła do siatki, ale często były to zbyt optymistyczne ataki, po słabym przygotowującym zagraniu. Rumunka czekała na krótsze piłki i okazje do kontry. Tenisistka z Bukaresztu miała dwie okazje na 2:0, ale krakowianka obroniła się forhendami i utrzymała podanie po długiej grze na przewagi (22 punkty).

To dodało Radwańskiej animuszu i od tego momentu prezentowała się lepiej. W jej akcjach było więcej zdecydowania i kontroli nad uderzeniami. Dwa świetne returny dały jej przełamanie na 2:1. Jednak Polka nie utrzymała tego poziomu zbyt długo. W szóstym gemie obroniła jednego break pointa, ale przy drugim zabrakło mocy w jej drajw wolejach i Begu wyprowadziła skuteczną kontrę.Begu z 1:3 wyszła na 4:3 i mecz ponownie został przerwany przez deszcz. Wznowiono go po ponad godzinie. Radwańska oddała podanie podwójnym błędem i Rumunka serwowała po zwycięstwo. Mecz tenisistka z Bukaresztu zakończyła forhendem.

W ciągu godziny i 57 minut Begu popełniła siedem podwójnych błędów i cztery razy straciła podanie, a sama wykorzystała sześć z 13 break pointów. Rumunka zdobyła o osiem punktów więcej od Radwańskiej (77-69). Tenisistka z Bukaresztu po raz pierwszy pokonała Polkę. Krakowianka była górą w Pucharze Federacji (2012), Australian Open (2013) i Miami (2015). O trzeci w tym roku półfinał (Shenzhen, Stambuł) Begu zagra z Greczynką Maria Sakkari.

KEB Hana Bank Korea Open, Seul (Korea Południowa)
WTA International, kort twardy, pula nagród 250 tys. dolarów
czwartek, 20 września

II runda gry pojedynczej:

Irina-Camelia Begu (Rumunia, 7) - Agnieszka Radwańska (Polska) 6:4, 6:3

źródło:sportowefakty.wp.pl

18.09.2018 22:14

WTA Seul: Agnieszka Radwańska przerwała złą serię. Polka lepsza od Bethanie Mattek-Sands

Agnieszka Radwańska pokonała Amerykankę Bethanie Mattek-Sands i awansowała do II rundy turnieju WTA International w Seulu.Agnieszka Radwańska (WTA 60) ma za sobą nieudane amerykańskie lato. W Cincinnati, New Haven i US Open w trzech meczach nie zdobyła nawet seta. Na otwarcie azjatyckiej jesieni Polka udała się do Seulu, gdzie w 2013 roku zdobył tytuł. We wtorek zmierzyła się z Bethanie Mattek-Sands (WTA 375) i pokonała Amerykankę 6:4, 7:5. W II rundzie rywalką krakowianki będzie Rumunka Irina-Camelia Begu.

Do stanu 2:2 obie tenisistki bez problemów utrzymywały podanie. W piątym gemie Radwańska obroniła break pointa głębokim forhendem wymuszającym błąd. Warunki w wymianach dyktowała Mattek-Sands, która w pierwszych gemach bardzo solidnie serwowała i skutecznie atakowała. Polka dotrzymywała jej kroku starając się grać jak najgłębsze piłki i cierpliwie czekała na swoje szanse. Amerykanka stale wywierała presję na słabszy drugi serwis krakowianki i przy 3:3 dopięła swego. Radwańska oddała podanie podwójnym błędem.

Mattek-Sands nie odskoczyła na 5:3, bo podobna pomyłka kosztowała ją stratę serwisu. W końcówce solidniejsza na korcie była Polka. Reprezentantka USA nie wytrzymała presji, gdy przy 4:5 broniła się przed przegraniem seta. Pierwszą piłkę setową odparła wolejem, ale drugą krakowianka wykorzystała kończącym returnem.

Tenisistki grały urozmaicony tenis. Były szybkie piłki z głębi kortu, slajsy i skróty, loby, sporo zmian kierunków. Obie nie stroniły od akcji przy siatce. Starały się wzajemnie przechytrzyć taktycznym wyrachowaniem i sprytem. Przy 1:1 w II partii Radwańska po raz drugi oddała podanie podwójnym błędem. Mattek-Sands starała się maksymalnie skracać wymiany i była w tym skuteczniejsza niż w I secie. W jej grze było jednak zbyt wiele wahań (szczególnie szwankował jej bekhend), aby mogła utrzymać przewagę do końca. W szóstym gemie wyrzuciła dwie piłki i straciła serwis.Po odparciu dwóch break pointów Radwańska z 1:3 wyszła na 4:3. Polka miała okazję na 5:3, ale Mattek-Sands obroniła się dobrym skrótem. Po chwili krakowianka oddała podanie ze stanu 40-15. Przełamanie Amerykance dał głęboki return wymuszający błąd, ale nie zdołała zakończyć seta serwisem. Radwańska w końcówce wykazała się stoickim spokojem. Błyskawicznie wyrównała na 5:5 kapitalnym skrótem. W 12. gemie krakowianka uzyskała dwie piłki meczowe. Spotkanie dobiegło końca, gdy Mattek-Sands wyrzuciła forhend.

W trwającym 97 minut meczu Mattek-Sands popełniła pięć podwójnych błędów, a Radwańska cztery. Obie tenisistki miały po siedem break pointów. Polka trzy razy oddała podanie, a sama uzyskała pięć przełamań. Krakowianka wyszła na prowadzenie 2-1 w bilansie meczów z Amerykanką.

Mattek-Sands wróciła do gry w marcu po dziewięciomiesięcznej nieobecności spowodowanej bardzo bolesną kontuzją kolana. Amerykanka niedawno triumfowała w US Open w mikście, ale w singlu w bilans jej tegorocznych spotkań to 2-11. Dla Radwańskiej to pierwszy wygrany mecz od Wimbledonu, a w sumie 14. w całym sezonie (bilans 14-13).

KEB Hana Bank Korea Open, Seul (Korea Południowa)
WTA International, kort twardy, pula nagród 250 tys. dolarów
wtorek, 18 września

I runda gry pojedynczej:

Agnieszka Radwańska (Polska) - Bethanie Mattek-Sands (USA) 6:4, 7:5
źródło:sportowefakty.wp.pl
11.09.2018 20:28

WTA Hiroszima: 70 minut na inaugurację. Magda Linette odprawiła Johannę Larsson

Magda Linette pewnie awansowała do II rundy turnieju WTA International na kortach twardych w Hiroszimie. Polska tenisistka w 70 minut zwyciężyła Szwedkę Johannę Larsson 6:4, 6:1.Otwarte kobiece mistrzostwa Japonii przeniesiono w tym sezonie z Tokio do Hiroszimy. W 2015 roku Magda Linette (WTA 68) wystąpiła w finale zawodów rangi WTA International w japońskiej stolicy, ale lepsza od niej była Belgijka Yanina Wickmayer. Teraz poznanianka zdecydowała się na start w mieście, które w 1945 roku zniszczyła bomba atomowa.

Polka doskonale wie, jak grać z Johanną Larsson (WTA 70). W sezonie 2016 przegrała z nią na kortach Rolanda Garrosa, ale wnioski z tej porażki wyciągnęła podczas tegorocznej imprezy w Tajpej. Oba spotkania zakończyły się po trzysetowym boju. W Hiroszimie Linette nie czekała i wygrała po 70 minutach 6:4, 6:1, dzięki czemu poprawiła bilans ze Szwedką w głównym cyklu na 2-1.

Nasza reprezentantka miała drobne problemy tylko w partii otwarcia, w której na inaugurację straciła serwis. Z czasem jednak jej gra wyglądała dużo lepiej i była bardziej urozmaicona. Larsson nie radziła sobie w wymianach i popełniała proste błędy. W efekcie przegrała ze stanu 0:1 cztery kolejne gemy. Tenisistka z Poznania nie wykorzystała piłki setowej przy podaniu rywalki w ósmym gemie, a następnie straciła serwis. Po zmianie stron znów ruszyła do ataku i ładnym forhendem po linii zwieńczyła premierową odsłonę.

W drugiej partii Larsson była tłem dla Linette. Utrzymała tylko podanie na po 1, po czym dała się przełamać dwukrotnie. Zawodniczka ze Skandynawii dalej była wolniejsza i sporo się myliła, natomiast Polka bardzo mądrze rozgrywała punkty. Po 70 minutach wykorzystała pierwszą piłkę meczową i wygrała 6:4, 6:1.

Linette może w przyszłym tygodniu wyprzedzić Agnieszkę Radwańską i zostać nową pierwszą rakietą kraju. Do tego jeszcze długa droga, bowiem poznaniance potrzebny jest co najmniej finał. W pojedynku II rundy zawodów w Hiroszimie jej przeciwniczką będzie w czwartek Słowenka Tamara Zidansek (WTA 75).

Hana-cupid Japan Women's Open, Hiroszima (Japonia)
WTA International, kort twardy, pula nagród 250 tys. dolarów
wtorek, 11 września

I runda gry pojedynczej:

Magda Linette (Polska, 8) - Johanna Larsson (Szwecja) 6:4, 6:1

źródło:sportowefakty.wp.pl

14.02.2018 21:47

WTA Doha: Agnieszka Radwańska bez awansu do III rundy. Petra Kvitova za mocna dla Polki

Agnieszka Radwańska przegrała z Czeszką Petrą Kvitovą i nie awansowała do III rundy turnieju WTA Premier 5 rozgrywanego na kortach twardych w Dosze.W II rundzie turnieju w Dosze doszło do 12. starcie Agnieszki Radwańskiej (WTA 33) z Petrą Kvitovą (WTA 21). Niski ranking obu tenisistek sprawił, że w regularnym cyklu po raz pierwszy trafiły na siebie wcześniej niż w ćwierćfinale. Lepsza okazała się Czeszka, która zwyciężyła 6:7(3), 6:3, 6:4 i podwyższyła na 7-5 bilans meczów z Polką.

W pierwszym gemie meczu Kvitova zmarnowała dwa break pointy, ale w trzecim uzyskała przełamanie efektownym returnem. Czeszka polowała na szybkie kończące uderzenia, ale jej serwis nie funkcjonował najlepiej i brakowało jej skuteczności w ważnych momentach. Podwójnym błędem dała Radwańskiej dwa break pointy. Przy drugim z nich Polka okazała się sprytniejsza w małej bitwie na slajsy. Przy 3:3 Kvitova miała pięć szans na przełamanie. Przy czwartej z nich przegrała wymianę złożoną z 28 uderzeń. Ostatecznie Radwańska wróciła z 0-40 i utrzymała podanie.

Przy 5:5 Czeszka zaliczyła przełamanie, ale w 12. gemie oddała podanie wyrzucając forhend. W tie breaku górę wzięła cierpliwość i solidność w defensywie Radwańskiej. Kvitova popełniła kilka prostych błędów, w tym przy piłce setowej, gdy wyrzuciła forhend po krosie.

W pierwszym gemie II seta Kvitova oddała podanie niewymuszonym błędem. Po chwili zaliczyła przełamanie powrotne krosem forhendowym. Czeszka ograniczyła liczbę pomyłek. Kończący return dał jej prowadzenie 3:1. Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu poszła za ciosem i dobrą ofensywną akcją wykorzystała break pointa na 5:1. Radwańska walczyła w II partii do końca. Obroniła dwie piłki setowe i świetnym skrótem uzyskała przełamanie. W dziewiątym gemie odparła jeszcze jednego setbola, ale przy czwartym wyrzuciła return.

Na otwarcie III seta Radwańska oddała podanie pakując forhend w siatkę. Kvitova nie była w stanie długo utrzymać przewagi. W czwartym gemie podwójny błąd kosztował ją stratę serwisu. Dobrym returnem wymuszającym błąd Czeszka wypracowała sobie przełamanie na 4:3. Dwukrotnej mistrzyni Wimbledonu zadrżała ręka, gdy serwowała przy 5:4. Podwójnym błędem podarowała Radwańskiej trzy break pointy. Jednak Kvitova zdobyła pięć punktów z rzędu, mecz kończąc forhendem wymuszającym błąd.

W trwającym dwie godziny i 35 minut spotkaniu Kvitova pięć razy oddała podanie, a sama wykorzystała siedem z 16 break pointów. Czeszce naliczono 63 kończące uderzenia przy 54 niewymuszonych błędach. Radwańska miała 12 piłek wygranych bezpośrednio i 13 pomyłek. Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu zdobyła o 10 punktów więcej od Polki (113-103).

Kvitova wygrała dziewiąte spotkanie z rzędu. O trzeci ćwierćfinał w piątym starcie w Dosze Czeszka zmierzy się z Eliną Switoliną, z którą ma bilans meczów 6-1.

Qatar Total Open, Doha (Katar)
WTA Premier 5, kort twardy, pula nagród 3,173 mln dolarów
środa, 14 lutego

II runda gry pojedynczej:

Petra Kvitova (Czechy, 16) - Agnieszka Radwańska (Polska) 6:7(3), 6:3, 6:4

źródło:sportowefakty.wp.pl

23.01.2018 21:09

Australian Open: zadecydował tie break trzeciego seta. Półfinał nie dla Łukasza Kubota i Marcelo Melo

Łukasz Kubot i Marcelo Melo nie zagrają w półfinale debla wielkoszlemowego Australian Open 2018. Polsko-brazylijska para przegrała niezwykle wyrównany trzysetowy pojedynek z Japończykiem Benem Mclachlanem i Niemcem Janem-Lennardem Struffem.Niespodzianka, ale trzeba przyznać, że był to słabszy mecz w wykonaniu faworyzowanej polsko-brazylijskiej pary. Już w gemie otwarcia Łukasz Kubot i Marcelo Melo zepsuli kilka piłek przy siatce, po czym lubinianin oddał serwis do zera podwójnym błędem. Było sporo nerwowości i prostych błędów, lecz udało się dogonić rywali. W ósmym gemie podanie stracił Ben Mclachlan, który parę minut wcześniej poprosił o tabletki przeciwbólowe. Jak się później okazało, reprezentujący od 2017 roku Japonię deblista narzekał na uraz lewej kostki.

Mimo problemów zdrowotnych urodzony w Nowej Zelandii zawodnik miał ogromny wpływ na losy premierowej odsłony. To jego wysoki return pozwolił zdobyć kluczowe przełamanie w dziewiątym gemie i zwieńczyć seta wynikiem 6:4. W kolejnej części pojedynku gra się wyrównała. Panowie uważnie trzymali serwis i tylko przy stanie 5:4 nasz reprezentant i jego partner nie wykorzystali szansy na wzięcie seta. Poprawili się za to w tie breaku, w końcówce którego dwa kapitalne returny pozwoliły przechylić szalę zwycięstwa na ich korzyść.

Po dwóch partiach na tablicy wyników był remis. W trzecim secie Melo uratował serwis i wyrównał na po 2. Z kolei w dziewiątym gemie w opałach znalazł się Mclachlan, ale Polak i Brazylijczyk nie wykorzystali dwóch break pointów. O zwycięstwie zadecydował zatem tie break. Kluczowy dla jego losów okazał się kapitalny return i wygrywający bekhend Jana-Lennarda Struffa, którym triumfator Pekao Szczecin Open 2015 popisał się przed pierwszą zmianą stron. Najwyżej rozstawiona para zawodów w Melbourne obroniła jeszcze dwa meczbole, ale przy trzecim Niemiec posłał pewny smecz.

Kubot i Melo przegrali we wtorek 4:6, 7:6(4), 6:7(5) i zakończyli występ w Australian Open 2018 na ćwierćfinale, za co otrzymają 360 punktów do rankingu deblowego oraz czek na sumę 90 tys. dolarów australijskich do podziału. Polak i Brazylijczyk na pewno zachowają pierwsze pozycje w klasyfikacji deblistów, która ukaże się w poniedziałek, 29 stycznia.

Z kolei Mclachlan i Struff o miejsce w finale gry podwójnej wielkoszlemowego Australian Open 2018 mogą powalczyć z Oliverem Marachem i Mate Paviciem, którzy w zeszłym roku przegrali z Kubotem i Melo w finale Wimbledonu. Stanie się tak, jeśli oznaczona siódmym numerem austriacko-chorwacka para pokona w środę Nowozelandczyka Marcusa Daniella i Brytyjczyka Dominika Inglota. W innym przypadku w półfinale spotkają się dwa nierozstawione duety i wówczas jeden z nich osiągnie finał.

Australian Open, Melbourne (Australia)
Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 55 mln dolarów australijskich
wtorek, 23 stycznia

ćwierćfinał gry podwójnej mężczyzn:

Ben Mclachlan (Japonia) / Jan-Lennard Struff (Niemcy) - Łukasz Kubot (Polska, 1) / Marcelo Melo (Brazylia, 1) 6:4, 6:7(4), 7:6(5)

źródło:sportowefakty.wp.pl

Kreator www - przetestuj za darmo