Tenis ziemny

14.02.2018 21:47

WTA Doha: Agnieszka Radwańska bez awansu do III rundy. Petra Kvitova za mocna dla Polki

Agnieszka Radwańska przegrała z Czeszką Petrą Kvitovą i nie awansowała do III rundy turnieju WTA Premier 5 rozgrywanego na kortach twardych w Dosze.W II rundzie turnieju w Dosze doszło do 12. starcie Agnieszki Radwańskiej (WTA 33) z Petrą Kvitovą (WTA 21). Niski ranking obu tenisistek sprawił, że w regularnym cyklu po raz pierwszy trafiły na siebie wcześniej niż w ćwierćfinale. Lepsza okazała się Czeszka, która zwyciężyła 6:7(3), 6:3, 6:4 i podwyższyła na 7-5 bilans meczów z Polką.

W pierwszym gemie meczu Kvitova zmarnowała dwa break pointy, ale w trzecim uzyskała przełamanie efektownym returnem. Czeszka polowała na szybkie kończące uderzenia, ale jej serwis nie funkcjonował najlepiej i brakowało jej skuteczności w ważnych momentach. Podwójnym błędem dała Radwańskiej dwa break pointy. Przy drugim z nich Polka okazała się sprytniejsza w małej bitwie na slajsy. Przy 3:3 Kvitova miała pięć szans na przełamanie. Przy czwartej z nich przegrała wymianę złożoną z 28 uderzeń. Ostatecznie Radwańska wróciła z 0-40 i utrzymała podanie.

Przy 5:5 Czeszka zaliczyła przełamanie, ale w 12. gemie oddała podanie wyrzucając forhend. W tie breaku górę wzięła cierpliwość i solidność w defensywie Radwańskiej. Kvitova popełniła kilka prostych błędów, w tym przy piłce setowej, gdy wyrzuciła forhend po krosie.

W pierwszym gemie II seta Kvitova oddała podanie niewymuszonym błędem. Po chwili zaliczyła przełamanie powrotne krosem forhendowym. Czeszka ograniczyła liczbę pomyłek. Kończący return dał jej prowadzenie 3:1. Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu poszła za ciosem i dobrą ofensywną akcją wykorzystała break pointa na 5:1. Radwańska walczyła w II partii do końca. Obroniła dwie piłki setowe i świetnym skrótem uzyskała przełamanie. W dziewiątym gemie odparła jeszcze jednego setbola, ale przy czwartym wyrzuciła return.

Na otwarcie III seta Radwańska oddała podanie pakując forhend w siatkę. Kvitova nie była w stanie długo utrzymać przewagi. W czwartym gemie podwójny błąd kosztował ją stratę serwisu. Dobrym returnem wymuszającym błąd Czeszka wypracowała sobie przełamanie na 4:3. Dwukrotnej mistrzyni Wimbledonu zadrżała ręka, gdy serwowała przy 5:4. Podwójnym błędem podarowała Radwańskiej trzy break pointy. Jednak Kvitova zdobyła pięć punktów z rzędu, mecz kończąc forhendem wymuszającym błąd.

W trwającym dwie godziny i 35 minut spotkaniu Kvitova pięć razy oddała podanie, a sama wykorzystała siedem z 16 break pointów. Czeszce naliczono 63 kończące uderzenia przy 54 niewymuszonych błędach. Radwańska miała 12 piłek wygranych bezpośrednio i 13 pomyłek. Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu zdobyła o 10 punktów więcej od Polki (113-103).

Kvitova wygrała dziewiąte spotkanie z rzędu. O trzeci ćwierćfinał w piątym starcie w Dosze Czeszka zmierzy się z Eliną Switoliną, z którą ma bilans meczów 6-1.

Qatar Total Open, Doha (Katar)
WTA Premier 5, kort twardy, pula nagród 3,173 mln dolarów
środa, 14 lutego

II runda gry pojedynczej:

Petra Kvitova (Czechy, 16) - Agnieszka Radwańska (Polska) 6:7(3), 6:3, 6:4

źródło:sportowefakty.wp.pl

23.01.2018 21:09

Australian Open: zadecydował tie break trzeciego seta. Półfinał nie dla Łukasza Kubota i Marcelo Melo

Łukasz Kubot i Marcelo Melo nie zagrają w półfinale debla wielkoszlemowego Australian Open 2018. Polsko-brazylijska para przegrała niezwykle wyrównany trzysetowy pojedynek z Japończykiem Benem Mclachlanem i Niemcem Janem-Lennardem Struffem.Niespodzianka, ale trzeba przyznać, że był to słabszy mecz w wykonaniu faworyzowanej polsko-brazylijskiej pary. Już w gemie otwarcia Łukasz Kubot i Marcelo Melo zepsuli kilka piłek przy siatce, po czym lubinianin oddał serwis do zera podwójnym błędem. Było sporo nerwowości i prostych błędów, lecz udało się dogonić rywali. W ósmym gemie podanie stracił Ben Mclachlan, który parę minut wcześniej poprosił o tabletki przeciwbólowe. Jak się później okazało, reprezentujący od 2017 roku Japonię deblista narzekał na uraz lewej kostki.

Mimo problemów zdrowotnych urodzony w Nowej Zelandii zawodnik miał ogromny wpływ na losy premierowej odsłony. To jego wysoki return pozwolił zdobyć kluczowe przełamanie w dziewiątym gemie i zwieńczyć seta wynikiem 6:4. W kolejnej części pojedynku gra się wyrównała. Panowie uważnie trzymali serwis i tylko przy stanie 5:4 nasz reprezentant i jego partner nie wykorzystali szansy na wzięcie seta. Poprawili się za to w tie breaku, w końcówce którego dwa kapitalne returny pozwoliły przechylić szalę zwycięstwa na ich korzyść.

Po dwóch partiach na tablicy wyników był remis. W trzecim secie Melo uratował serwis i wyrównał na po 2. Z kolei w dziewiątym gemie w opałach znalazł się Mclachlan, ale Polak i Brazylijczyk nie wykorzystali dwóch break pointów. O zwycięstwie zadecydował zatem tie break. Kluczowy dla jego losów okazał się kapitalny return i wygrywający bekhend Jana-Lennarda Struffa, którym triumfator Pekao Szczecin Open 2015 popisał się przed pierwszą zmianą stron. Najwyżej rozstawiona para zawodów w Melbourne obroniła jeszcze dwa meczbole, ale przy trzecim Niemiec posłał pewny smecz.

Kubot i Melo przegrali we wtorek 4:6, 7:6(4), 6:7(5) i zakończyli występ w Australian Open 2018 na ćwierćfinale, za co otrzymają 360 punktów do rankingu deblowego oraz czek na sumę 90 tys. dolarów australijskich do podziału. Polak i Brazylijczyk na pewno zachowają pierwsze pozycje w klasyfikacji deblistów, która ukaże się w poniedziałek, 29 stycznia.

Z kolei Mclachlan i Struff o miejsce w finale gry podwójnej wielkoszlemowego Australian Open 2018 mogą powalczyć z Oliverem Marachem i Mate Paviciem, którzy w zeszłym roku przegrali z Kubotem i Melo w finale Wimbledonu. Stanie się tak, jeśli oznaczona siódmym numerem austriacko-chorwacka para pokona w środę Nowozelandczyka Marcusa Daniella i Brytyjczyka Dominika Inglota. W innym przypadku w półfinale spotkają się dwa nierozstawione duety i wówczas jeden z nich osiągnie finał.

Australian Open, Melbourne (Australia)
Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 55 mln dolarów australijskich
wtorek, 23 stycznia

ćwierćfinał gry podwójnej mężczyzn:

Ben Mclachlan (Japonia) / Jan-Lennard Struff (Niemcy) - Łukasz Kubot (Polska, 1) / Marcelo Melo (Brazylia, 1) 6:4, 6:7(4), 7:6(5)

źródło:sportowefakty.wp.pl

23.01.2018 21:06

Australian Open: Bryanowie nie dali szans Matkowskiemu i Qureshiemu. Polak i Pakistańczyk bez półfinału

Marcin Matkowski i Aisam-ul-Haq Qureshi na ćwierćfinale gry podwójnej zakończyli występ w wielkoszlemowym Australian Open 2018. Polak i Pakistańczyk musieli we wtorek uznać wyższość utytułowanych braci Boba i Mike'a Bryanów.Początek meczu na Rod Laver Arena nie był udany dla szczecinianina i jego partnera. Marcin Matkowski i Aisam-ul-Haq Qureshi popełnili sporo błędów własnych i taktycznych, co Amerykanie doskonale wykorzystali. Kiepsko funkcjonował serwis, dlatego pierwsze przełamanie miało miejsce już w drugim gemie, gdy po zepsutych wolejach rywali Mike Bryan posłał przy break poincie wygrywający return.

W czwartym gemie podanie stracił Polak. Najpierw "Matka" popełnił podwójny błąd, który dał reprezentantom USA break pointa, a następnie, po krótkiej wymianie, ładnego woleja zagrał leworęczny Bob Bryan. Niewiele brakowało, by Amerykanie wygrali premierową odsłonę do zera, ale przy stanie 0:5 Qureshi obronił piłkę setową i z trudem utrzymał podanie.

Dużo lepiej wyglądała gra polsko-pakistańskiego duetu na początku drugiej partii. Po dwukrotnym pewnym wygraniu serwisu Matkowski i Qureshi mieli swoje szanse na przełamanie, lecz w czwartym gemie nie wykorzystali dwóch break pointów. Amerykanie popisali się wówczas kapitalną akcją w defensywie, w której po nietrafionym smeczu "Matki" ruszyli do przodu i zdobyli punkt.

Niepowodzenia w pierwszej części drugiego seta podłamały naszego reprezentanta i jego partnera. Teraz to oni znaleźli się w opałach, ale było to przede wszystkim efektem własnych błędów. Nietrafione woleje i zepsute forhendy zemściły się już w piątym gemie, gdy przełamany został serwis Polaka. Potem Bryanowie uratowali się jeszcze przed stratą podania, zanim po 66 minutach zwyciężyli ostatecznie 6:1, 6:4.

Matkowski i Qureshi zakończyli występ w Melbourne na deblowym ćwierćfinale, za co otrzymają 360 punktów do rankingu deblowego oraz czek na sumę 90 tys. dolarów australijskich do podziału. Bryanowie to 16-krotni triumfatorzy imprez Wielkiego Szlema w grze podwójnej. Oznaczeni "szóstką" Amerykanie zwyciężali w Melbourne w latach 2006, 2007, 2009, 2010, 2011 i 2013. Na ich drodze do finału Australian Open 2018 staną oznaczeni "11" Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah lub grający z dziką kartą Australijczycy Sam Groth i Lleyton Hewitt.

Australian Open, Melbourne (Australia)
Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 55 mln dolarów australijskich
wtorek, 23 stycznia

ćwierćfinał gry podwójnej mężczyzn:

Bob Bryan (USA, 6) / Mike Bryan (USA, 6) - Marcin Matkowski (Polska, 15) / Aisam-ul-Haq Qureshi (Pakistan, 15) 6:1, 6:4

źródło:sportowefakty.wp.pl

26.08.2017 20:46

WTA New Haven: Daria Gawriłowa pozbawiła Agnieszkę Radwańską szansy na obronę tytułu

Agnieszka Radwańska przegrała 4:6, 4:6 z Australijką Darią Gawriłową i nie awansowała do finału turnieju WTA Premier na kortach twardych w New Haven.W poprzednich rundach Agnieszka Radwańska (WTA 10) bez straty seta odprawiła Kanadyjkę Eugenie Bouchard i Chinkę Shuai Peng. Dzieliły ją dwa kroki od obrony tytułu w New Haven. Daria Gawriłowa (WTA 26) rozegrała o jeden mecz więcej, bo nie miała wolnego losu. Australijka turniej rozpoczęła od trzysetowej bitwy z Czeszką Kristyną Pliskovą, a następnie pokonała w dwóch zaciętych partiach Węgierkę Timeą Babos. W ćwierćfinale oddała sześć gemów Belgijce Kirsten Flipkens. Radwańska i Gawriłowa zmierzyły się po raz pierwszy. Zwyciężyła Australijka, która awansowała do trzeciego singlowego finału w głównym cyklu.W gemie otwarcia I seta Gawriłowa zaliczyła przełamanie popisując się kontrą bekhendową po linii i krosem forhendowym. Po chwili Australijka odparła dwa break pointy (wygrywający serwis, kombinacja forhendu i bekhendu) i prowadziła 2:0. W trzecim gemie Radwańska oddała podanie wyrzucając forhend. W grze Polki brakowało staranności w konstruowaniu punktów. Za dużo było pasywności i krótkich piłek na mocniejszy forhend rywalki. Jej tenis był jednym wielkim chaosem, szczególnie gra przy siatce. Gdy krakowianka zdecydowała się na wycieczkę do przodu czyniła to po słabym zagraniu przygotowującym i Gawriłowa bezlitośnie ją kontrowała.

Australijka była niezwykle regularna i konsekwentna. Nie wdawała się w długie wymiany, tylko wchodziła w kort i wyprowadzała ciosy swoim firmowym forhendem. Polka zupełnie nie radziła sobie z serwisem z rotacją tenisistki z Melbourne. Jednak z pomocą przyszła Gawriłowa, która w szóstym gemie oddała podanie podwójnym błędem. Gra się wyrównała, bo Radwańska zaczęła prezentować się trochę lepiej. Było u niej więcej agresji oraz przeplatania piłek na bekhend i forhend rywalki. W końcówce Australijka zapanowała nad emocjami i wynik seta na 6:4 ustaliła kombinacją odwrotnego krosa forhendowego i drajw woleja.

W drugim gemie II seta Gawriłowa nie wykorzystała prowadzenia 40-15. Radwańskiej przełamanie dał bardzo dobry return. Poirytowana jednym prostym błędem Australijka uderzyła się ręką w kolano i, po oddaniu podania, z determinacją ruszyła do odrabiania strat. Dokonała tego pięknym lobem w odpowiedzi na kiepskiego woleja krakowianki. Radwańska coraz mocniej raziła nieporadnością w atakach przy siatce i strach zaglądał w jej oczy coraz głębiej, co skrzętnie wykorzystała Gawriłowa, która radziła sobie doskonale w każdej strefie kortu i perfekcyjnie odczytywała zagrania krakowianki. Świetna kombinacja returnu i forhendu przyniosła tenisistce z Melbourne dwa break pointy na 4:3. Wykorzystała drugiego z nich wspaniałą kontrą forhendową.

W dziewiątym gemie Radwańska od 0-30 zdobyła cztery punkty. Popisała się dwoma bardzo dobrymi zagraniami, krosem bekhendowym i forhendem. Po chwili genialna kontra dała Gawriłowej piłkę meczową. Chciała zakończyć efektownie, ale wpakowała forhend w siatkę. Następnie podwójnym błędem podarowała krakowiance break pointa, ale odparła go asem. Kończącym forhendem Australijka uzyskała drugiego meczbola. Wynik spotkania na 6:4, 6:4 ustaliła smeczem.

W trwającym 93 minuty meczu Gawriłowa w każdym secie po jednym razie oddała podanie, a sama wykorzystała cztery z sześciu break pointów. Australijce naliczono 34 kończące uderzenia i 35 niewymuszonych błędów. Radwańska miała osiem piłek wygranych bezpośrednio i 16 pomyłek.

Australijka odniosła dziewiąte zwycięstwo nad tenisistką z Top 10 rankingu. W 2015 roku wygrała z Marią Szarapową (Miami), Aną Ivanović (Rzym) i Lucie Safarovą (Toronto), w 2016 z Petrą Kvitovą (Australian Open i Madryt), Simoną Halep (Rzym) i Andżeliką Kerber (Hongkong) oraz w 2017 ze Swietłaną Kuzniecową (Rzym).

W sobotnim finale (początek o godz. 21:00 czasu polskiego) Gawriłowa zmierzy się z Dominiką Cibulkovą. W ubiegłym roku Słowaczka pokonała Australijkę w II rundzie Wimbledonu w ich jedynym do tej pory spotkaniu. Tenisistka z Melbourne przegrała dwa wcześniejsze finały w głównym cyklu. W ubiegłym roku w Moskwie urwała trzy gemy Swietłanie Kuzniecowej, a w obecnym sezonie w Strasburgu uległa w trzech setach Samancie Stosur.

Dla Radwańskiej był to drugi półfinał w 2017 roku. W styczniu w Sydney doszła do finału, w którym przegrała z Johanną Kontą. W poniedziałek Polka straci miejsce w Top 10 rankingu na rzecz Cibulkovej.

Connecticut Open, New Haven (USA)
WTA Premier, kort twardy, pula nagród 776 tys. dolarów
piątek, 25 sierpnia

półfinał gry pojedynczej:

Daria Gawriłowa (Australia) - Agnieszka Radwańska (Polska, 1) 6:4, 6:4

źródło:sportowefakty.wp.pl

17.08.2017

ATP Cincinnati: Grigor Dimitrow w 6. próbie znalazł sposób na Juana Martina del Potro, awans Davida Ferrera

Grigor Dimitrow w dwóch setach pokonał Juana Martina del Potro w III rundzie rozgrywanego na kortach twardych turnieju ATP World Tour Masters 1000 w Cincinnati. Do ćwierćfinału awansowali też David Ferrer i Yuichi Sugita.

Każda seria ma swój kres. Passa zwycięstw Juana Martina del Potro nad Grigorem Dimitrowem dobiegła końca w czwartek. Argentyńczyk, który w przeszłości ogrywał Bułgara na każdej nawierzchni, w hali czy na otwartej przestrzeni, w szóstej konfrontacji pierwszy raz musiał uznać wyższość tenisisty z Chaskowa, przegrywając mecz III rundy turnieju ATP w Cincinnati 3:6, 5:7.Del Potro zakończył ten 100-minutowy pojedynek w bardzo złej kondycji fizycznej. Gra przy 34 stopniach Celsjusza i 80 proc. wilgotności odcisnęła swe piętno na stanie zdrowia Argentyńczyka, któremu w końcówce dokuczały kurcze oraz miał problemy z właściwym poruszaniem się po korcie. Dimitrow takich kłopotów nie miał i w drugim secie przechylił szalę na swoją korzyść, kończąc cały mecz.

- Graliśmy ze sobą wielokrotnie i dobrze wiemy, czego się po sobie spodziewać. On jest trudnym i superdoświadczonym przeciwnikiem - mówił Dimitrow. - Musiałem uważać na jego forhend i jak najdłużej utrzymywać piłkę w korcie. Często również zagrywałem slajsem, co sprawiało, że on odgrywał mi krótsze piłki i mogłem atakować swoim forhendem.

O półfinał rozstawiony z numerem siódmym Bułgar (w czwartek dziewięć asów, trzy przełamania i 24 zagrania kończące) zmierzy się z debiutantem na poziomie 1/4 finału imprezy rangi ATP Masters 1000 Yuichim Sugitą. Japończyk w III rundzie wygrał 6:7(0), 6:3, 6:3 z Karenem Chaczanowem.

- Obserwowałem kilka jego meczów i wiem, że on gra naprawdę dobrze. To trudny rywal. Nie lekceważę jego umiejętności. W ćwierćfinale turnieju ATP Masters 1000 może wydarzyć się wiele. On jest bardzo zdeterminowany i ostatnio znajduje się w dobrej formie, co czyni go jeszcze bardziej niebezpiecznym - ocenił Bułgar.

W hiszpańskim pojedynku David Ferrer okazał się lepszy od Pablo Carreno. Tenisista z Walencji zwyciężył 6:4, 6:4, wychodząc na prowadzenie 2-1 w bilansie bezpośrednich konfrontacji. Tym samym Ferrer pierwszy raz od listopada 2015 roku i turnieju w paryskiej hali Bercy znalazł się w najlepszej "ósemce" zmagań Masters 1000. W kolejnej fazie Hiszpan zmierzy się z lepszym z pary Dominic Thiem - Adrian Mannarino.

Western & Southern Open, Cincinnati (USA)
ATP World Tour Masters 1000, kort twardy, pula nagród 4,973 mln dolarów
czwartek, 17 sierpnia

III runda gry pojedynczej:

Grigor Dimitrow (Bułgaria, 7) - Juan Martin del Potro (Argentyna) 6:3, 7:5
David Ferrer (Hiszpania) - Pablo Carreno (Hiszpania, 11) 6:4, 6:4
Yuichi Sugita (Japonia) - Karen Chaczanow (Rosja) 6:7(0), 6:3, 6:3

źródło:sportowefakty.wp.pl

Kreator www - przetestuj za darmo