Tenis ziemny

26.08.2017 20:46

WTA New Haven: Daria Gawriłowa pozbawiła Agnieszkę Radwańską szansy na obronę tytułu

Agnieszka Radwańska przegrała 4:6, 4:6 z Australijką Darią Gawriłową i nie awansowała do finału turnieju WTA Premier na kortach twardych w New Haven.W poprzednich rundach Agnieszka Radwańska (WTA 10) bez straty seta odprawiła Kanadyjkę Eugenie Bouchard i Chinkę Shuai Peng. Dzieliły ją dwa kroki od obrony tytułu w New Haven. Daria Gawriłowa (WTA 26) rozegrała o jeden mecz więcej, bo nie miała wolnego losu. Australijka turniej rozpoczęła od trzysetowej bitwy z Czeszką Kristyną Pliskovą, a następnie pokonała w dwóch zaciętych partiach Węgierkę Timeą Babos. W ćwierćfinale oddała sześć gemów Belgijce Kirsten Flipkens. Radwańska i Gawriłowa zmierzyły się po raz pierwszy. Zwyciężyła Australijka, która awansowała do trzeciego singlowego finału w głównym cyklu.W gemie otwarcia I seta Gawriłowa zaliczyła przełamanie popisując się kontrą bekhendową po linii i krosem forhendowym. Po chwili Australijka odparła dwa break pointy (wygrywający serwis, kombinacja forhendu i bekhendu) i prowadziła 2:0. W trzecim gemie Radwańska oddała podanie wyrzucając forhend. W grze Polki brakowało staranności w konstruowaniu punktów. Za dużo było pasywności i krótkich piłek na mocniejszy forhend rywalki. Jej tenis był jednym wielkim chaosem, szczególnie gra przy siatce. Gdy krakowianka zdecydowała się na wycieczkę do przodu czyniła to po słabym zagraniu przygotowującym i Gawriłowa bezlitośnie ją kontrowała.

Australijka była niezwykle regularna i konsekwentna. Nie wdawała się w długie wymiany, tylko wchodziła w kort i wyprowadzała ciosy swoim firmowym forhendem. Polka zupełnie nie radziła sobie z serwisem z rotacją tenisistki z Melbourne. Jednak z pomocą przyszła Gawriłowa, która w szóstym gemie oddała podanie podwójnym błędem. Gra się wyrównała, bo Radwańska zaczęła prezentować się trochę lepiej. Było u niej więcej agresji oraz przeplatania piłek na bekhend i forhend rywalki. W końcówce Australijka zapanowała nad emocjami i wynik seta na 6:4 ustaliła kombinacją odwrotnego krosa forhendowego i drajw woleja.

W drugim gemie II seta Gawriłowa nie wykorzystała prowadzenia 40-15. Radwańskiej przełamanie dał bardzo dobry return. Poirytowana jednym prostym błędem Australijka uderzyła się ręką w kolano i, po oddaniu podania, z determinacją ruszyła do odrabiania strat. Dokonała tego pięknym lobem w odpowiedzi na kiepskiego woleja krakowianki. Radwańska coraz mocniej raziła nieporadnością w atakach przy siatce i strach zaglądał w jej oczy coraz głębiej, co skrzętnie wykorzystała Gawriłowa, która radziła sobie doskonale w każdej strefie kortu i perfekcyjnie odczytywała zagrania krakowianki. Świetna kombinacja returnu i forhendu przyniosła tenisistce z Melbourne dwa break pointy na 4:3. Wykorzystała drugiego z nich wspaniałą kontrą forhendową.

W dziewiątym gemie Radwańska od 0-30 zdobyła cztery punkty. Popisała się dwoma bardzo dobrymi zagraniami, krosem bekhendowym i forhendem. Po chwili genialna kontra dała Gawriłowej piłkę meczową. Chciała zakończyć efektownie, ale wpakowała forhend w siatkę. Następnie podwójnym błędem podarowała krakowiance break pointa, ale odparła go asem. Kończącym forhendem Australijka uzyskała drugiego meczbola. Wynik spotkania na 6:4, 6:4 ustaliła smeczem.

W trwającym 93 minuty meczu Gawriłowa w każdym secie po jednym razie oddała podanie, a sama wykorzystała cztery z sześciu break pointów. Australijce naliczono 34 kończące uderzenia i 35 niewymuszonych błędów. Radwańska miała osiem piłek wygranych bezpośrednio i 16 pomyłek.

Australijka odniosła dziewiąte zwycięstwo nad tenisistką z Top 10 rankingu. W 2015 roku wygrała z Marią Szarapową (Miami), Aną Ivanović (Rzym) i Lucie Safarovą (Toronto), w 2016 z Petrą Kvitovą (Australian Open i Madryt), Simoną Halep (Rzym) i Andżeliką Kerber (Hongkong) oraz w 2017 ze Swietłaną Kuzniecową (Rzym).

W sobotnim finale (początek o godz. 21:00 czasu polskiego) Gawriłowa zmierzy się z Dominiką Cibulkovą. W ubiegłym roku Słowaczka pokonała Australijkę w II rundzie Wimbledonu w ich jedynym do tej pory spotkaniu. Tenisistka z Melbourne przegrała dwa wcześniejsze finały w głównym cyklu. W ubiegłym roku w Moskwie urwała trzy gemy Swietłanie Kuzniecowej, a w obecnym sezonie w Strasburgu uległa w trzech setach Samancie Stosur.

Dla Radwańskiej był to drugi półfinał w 2017 roku. W styczniu w Sydney doszła do finału, w którym przegrała z Johanną Kontą. W poniedziałek Polka straci miejsce w Top 10 rankingu na rzecz Cibulkovej.

Connecticut Open, New Haven (USA)
WTA Premier, kort twardy, pula nagród 776 tys. dolarów
piątek, 25 sierpnia

półfinał gry pojedynczej:

Daria Gawriłowa (Australia) - Agnieszka Radwańska (Polska, 1) 6:4, 6:4

źródło:sportowefakty.wp.pl

17.08.2017

ATP Cincinnati: Grigor Dimitrow w 6. próbie znalazł sposób na Juana Martina del Potro, awans Davida Ferrera

Grigor Dimitrow w dwóch setach pokonał Juana Martina del Potro w III rundzie rozgrywanego na kortach twardych turnieju ATP World Tour Masters 1000 w Cincinnati. Do ćwierćfinału awansowali też David Ferrer i Yuichi Sugita.

Każda seria ma swój kres. Passa zwycięstw Juana Martina del Potro nad Grigorem Dimitrowem dobiegła końca w czwartek. Argentyńczyk, który w przeszłości ogrywał Bułgara na każdej nawierzchni, w hali czy na otwartej przestrzeni, w szóstej konfrontacji pierwszy raz musiał uznać wyższość tenisisty z Chaskowa, przegrywając mecz III rundy turnieju ATP w Cincinnati 3:6, 5:7.Del Potro zakończył ten 100-minutowy pojedynek w bardzo złej kondycji fizycznej. Gra przy 34 stopniach Celsjusza i 80 proc. wilgotności odcisnęła swe piętno na stanie zdrowia Argentyńczyka, któremu w końcówce dokuczały kurcze oraz miał problemy z właściwym poruszaniem się po korcie. Dimitrow takich kłopotów nie miał i w drugim secie przechylił szalę na swoją korzyść, kończąc cały mecz.

- Graliśmy ze sobą wielokrotnie i dobrze wiemy, czego się po sobie spodziewać. On jest trudnym i superdoświadczonym przeciwnikiem - mówił Dimitrow. - Musiałem uważać na jego forhend i jak najdłużej utrzymywać piłkę w korcie. Często również zagrywałem slajsem, co sprawiało, że on odgrywał mi krótsze piłki i mogłem atakować swoim forhendem.

O półfinał rozstawiony z numerem siódmym Bułgar (w czwartek dziewięć asów, trzy przełamania i 24 zagrania kończące) zmierzy się z debiutantem na poziomie 1/4 finału imprezy rangi ATP Masters 1000 Yuichim Sugitą. Japończyk w III rundzie wygrał 6:7(0), 6:3, 6:3 z Karenem Chaczanowem.

- Obserwowałem kilka jego meczów i wiem, że on gra naprawdę dobrze. To trudny rywal. Nie lekceważę jego umiejętności. W ćwierćfinale turnieju ATP Masters 1000 może wydarzyć się wiele. On jest bardzo zdeterminowany i ostatnio znajduje się w dobrej formie, co czyni go jeszcze bardziej niebezpiecznym - ocenił Bułgar.

W hiszpańskim pojedynku David Ferrer okazał się lepszy od Pablo Carreno. Tenisista z Walencji zwyciężył 6:4, 6:4, wychodząc na prowadzenie 2-1 w bilansie bezpośrednich konfrontacji. Tym samym Ferrer pierwszy raz od listopada 2015 roku i turnieju w paryskiej hali Bercy znalazł się w najlepszej "ósemce" zmagań Masters 1000. W kolejnej fazie Hiszpan zmierzy się z lepszym z pary Dominic Thiem - Adrian Mannarino.

Western & Southern Open, Cincinnati (USA)
ATP World Tour Masters 1000, kort twardy, pula nagród 4,973 mln dolarów
czwartek, 17 sierpnia

III runda gry pojedynczej:

Grigor Dimitrow (Bułgaria, 7) - Juan Martin del Potro (Argentyna) 6:3, 7:5
David Ferrer (Hiszpania) - Pablo Carreno (Hiszpania, 11) 6:4, 6:4
Yuichi Sugita (Japonia) - Karen Chaczanow (Rosja) 6:7(0), 6:3, 6:3

źródło:sportowefakty.wp.pl

4.07.2017 20:01

Wimbledon: Agnieszka Radwańska - Jelena Janković 7:6, 6:0 w I rundzie

Agnieszka Radwańska wygrała z Jeleną Janković 7:6 (7-3), 6:0 w pierwszej rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu, który odbywa się na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club w Londynie.

Radwańska nieraz powtarzała, że darzy Wimbledon szczególną sympatią - pięć lat temu dotarła w nim do finału, a rok później odpadła rundę wcześniej. W tym sezonie przygotowania do tej imprezy zakłóciła Polce infekcja wirusowa. Zrezygnowała ze startu w s'Hertogenbosch i Birmingham. Stawiła się w Eastbourne, ale tam rozpoczęła i zakończyła występ na drugiej rundzie. Tym samym było to jej jedyne tegoroczne spotkanie na kortach trawiastych przed londyńskimi zmaganiami.

32-letnia Jankovic to finalistka US Open z 2008 roku oraz półfinalistka Australian Open (2008) i Rolanda Garrosa (2007, 2008, 2010). W Wimbledonie jej najlepszym wynikiem jest 1/8 finału, do tej fazy dotarła pięć razy - w latach 2006-08, 2010 i 2015. Ale w ostatnich latach wypadła z czołowej 50. światowego rankingu. Obecnie zajmuje 67. miejsce.

Radwańska, rozstawiona w Wimbledonie z numerem dziewiątym, a nominalnie 10. rakieta w rankingu WTA, zmierzyła się z zawodniczką z Bałkanów już po raz 11., w tym raz w Pucharze Federacji, co nie jest uwzględnianie w statystykach WTA.

We wtorek 28-letnia krakowianka poradziła sobie już po raz ósmy. W pierwszym secie trwała zażarta walka. Obie tenisistki długo utrzymywały swój serwis. W dziewiątym gemie jako pierwsza przełamała Janković, obejmując prowadzenie 5:4.

Serbka serwowała więc, by wygrać seta, ale nie wytrzymała presji i przegrała własne podanie. Sytuacja powtórzyła się za chwilę. Janković znowu przełamała podanie Radwańskiej, ale znowu nie potrafiła wykorzystać tej przewagi.

W tie-breaku przewaga Polki była wyraźna i nasza tenisistka wygrała go 7-3.

Przegranie seta wyraźnie podłamało 32-letnią Serbkę. W drugiej partii prezentowała się słabo, natomiast krakowianka nie odpuszczała ani na chwilę, spokojnie punktując rywalkę.

Ostatecznie Radwańska wygrała seta do zera, a całe spotkanie po godzinie i 26 minutach.

W drugiej rundzie Polka zagra z Amerykanką Christinę McHale, która pokonała Brytyjkę Katie Boulter 3:6, 7:5, 6:3.

I runda gry pojedynczej:

Agnieszka Radwańska (Polska, 9.) - Jelena Janković (Serbia) 7:6 (7-3), 6:0

Bethanie Mattek-Sands (USA) - Magda Linette (Polska) 1:6, 6:2, 6:3

Angelique Kerber (Niemcy, 1.) - Irina Falconi (USA) 6:4, 6:4

Kirsten Flipkens (Belgia) - Misaki Doi (Japonia) 6:4, 6:3

Magdalena Rybarikova (Słowacja) - Monica Niculescu (Rumunia) 6:4, 6:1

Tatjana Malek (Niemcy) - Anastazja Potapowa (Rosa) 6:3, 2:2, krecz Potapowej

Coco Vandeweghe (USA, 24.) - Mona Barthel (Niemcy) 7:5, 6:2

Sorana Cirstea (Rumunia) - Kiki Bertens (Holandia, 23.) 7:6 (7-4), 7:5

Garbine Muguruza (Hiszpania, 14.) - Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) 6:2, 6:4

Varvara Lepchenko (USA) - Lauren Davis (USA, 28.) 6:4, 7:5

Viktorija Golubic (Szwajcaria) - Zhang Shuai (Chiny, 30.) 6:3, 6:7 (2-7), 6:1

Zarina Dijas (Kazachstan) - Xinyun Han (Chiny) 6:3, 6:4

Arina Rodionova (Australia) - Anastazja Pawljuczenkowa (Rosja, 16.) 3:6, 7:6 (8-6), 9:7

Christina McHale (USA) - Katie Boulter (Wielka Brytania) 3:6, 7:5, 6:3

Karolina Pliszkova (Czechy, 3.) - Jewgienia Rodina (Rosja) 6:1, 6:4

Denisa Allertova (Czechy) - Risa Ozaki (Japonia) 7:6 (7-5), 2:6, 6:3

Yanina Wickmayer (Belgia) - Kateryna Bondarenko (Ukraina) 6:2, 7:5

Polona Hercog (Słowenia) - Annika Beck (Niemcy) 6:2, 6:1

Petra Martić (Chorwacja) - Daria Gavrilova (Australia, 20.) 6:4, 2:6, 10:8

Daria Kasatkina (Rosja, 29.) - Zheng Saisai (Chiny) 6:2, 6:4

Alison Riske (USA) - Sloane Stephens (USA) 6:2, 7:5

Shelby Rogers (USA) - Julia Boserup (USA) 6:3, 4:6, 6:3

źródło:sport.interia.pl

4.07.2017 19:58

Wimbledon. Magda Linette przegrała z Bethanie Mattek-Sands w 1. rundzie

Magda Linette przegrała z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands 6:1, 2:6, 3:6 w pierwszej rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu.

Linette zajmuje 78. miejsce w rankingu WTA Tour, a starsza od niej o siedem lat Mattek-Sands jest 103. Zwracająca na siebie uwagę tenisistka z USA otrzymała od organizatorów Wimbledonu "dziką kartę". - Amerykanka to nieobliczalna, trochę szalona zawodniczka i świetna deblistka. Jak to jej szaleństwo zaczyna dobrze funkcjonować, to może być groźna - mówił w rozmowie z Interią trener tenisowy Zbigniew Górszczak.

Gem otwarcia w wykonaniu Linette był popisowy. Polka nie oddała rywalce ani jednego punktu. Mattek-Sands zrewanżowała się niemal tym samym. Poznaniaka wygrała tylko jedną wymianę. Amerykanka znana jest z agresywnych returnów, ale nasza tenisistka mądrym, długim serwisem wybiła jej ten atut z rąk. Dzięki temu dosyć spokojnie rozstrzygnęła trzeciego gema na swoją korzyść (2:1). W kolejnym Linette miała dwie szanse na "przełamanie" serwisu rywalki i od razu to wykorzystała. Posłała piłkę w końcową linię kortu. Rywalka nie zdążyła w porę się wycofać i uderzyła z bekhendu w siatkę. Mattek-Sands chciała szybko odrobić straty. W piątym gemie doprowadziła nawet do stanu 40:40. Wtedy jednak asem popisała się Polka, a chwilę później przeciwniczka wyrzuciła piłkę w aut. 4:1 - lepszego początku Linette nie mogła sobie wymarzyć.

Nasza tenisistka nie zwalniała tempa. W szóstym wykorzystała break pointa i jeden gem dzielił ją od wygrania pierwszej partii. Kiedy Mattek-Sands wyrzuciła return, Linette miała piłkę setową i popełniła wówczas podwójny błąd serwisowy. Drugiej piłki setowej poznanianka już nie zmarnowała.

Przegrana wysoko pierwsza odsłona nie zrobiła na Mattek-Sands większego wrażenia. Amerykanka rozkręcała się z każdą minutą. Grała ofensywnie, ryzykownie i często przynosiło jej to efekty. Linette wpadła w poważne tarapaty w czwartym gemie, kiedy przy własnym podaniu przegrywała już 0:40. Niestety, nie udało się Polce wybrnąć z opresji. Mattek-Sands kolejnego gema również wygrała do zera i objęła prowadzenie 4:1. Linette przerwała serię rywalki w szóstym gemie, ale wciąż miała stratę jednego "przełamania". Blisko odrobienia nasza tenisistka była w następnym gemie, kiedy miała dwa break pointy. Mattek-Sands popisała się jednak dwoma skutecznymi akcjami ofensywnymi. Zwłaszcza przydało jej się doświadczenie deblowe w grze przy siatce i dzięki temu utrzymała własne podanie (5:2). Linette musiała wygrać ósmego gema, żeby jeszcze liczyć na odwrócenie losów rywalizacji w tej partii. Nie była jednak w stanie powstrzymać rozpędzonej Amerykanki, która wygrała drugą partię 6:2.

Już na starcie trzeciego seta sytuacja Linette stała się trudna. Mattek-Sands idealnie odczytywała kierunek serwisu Polki i znakomicie returnowała. Właśnie w ten sposób miała dwie szanse na przełamanie w drugim gemie. Zepchnięta do defensywy Linette zagrała z forhendu w aut i stało się. Polka przegrywała 0:2, a chwilę później 0:3.

Mattek-Sands posyłała potężne "bomby" na stronę Polki. Linette ciężko było przejąć inicjatywę na korcie, a z tym problemu nie miała rywalka. Nasza tenisistka nie radziła sobie także z returnami i w efekcie straciła własne podanie po raz drugi w tym secie (0:4). Polka znalazła się pod ścianą. Jeszcze poderwała się do walki w piątym gemie przy serwisie Mattek-Sands. Doprowadziła do stanu 40:40, ale kolejne dwie wymiany padły łupem Amerykanki. Rywalka chyba zbyt szybko uwierzyła, że awans do drugiej rundy ma już w kieszeni. Linette wygrała trzy gemy z rzędu broniąc m.in. meczbola! Na więcej jednak rywalka nie pozwoliła. Mecz trwał godzinę i 38 minut.

Było to ich drugie spotkanie, a poprzednie, w marcu 2016 roku na twardym korcie w Miami, wygrała Polka 6:4, 6:7 (7-9), 6:3.

Mattek-Sands w drugiej rundzie zmierzy się z Soraną Cirsteą. Rumunka pokonała Holenderkę Kiki Bertens 7:6 (7-4), 7:5.

Około 15.30 na kort wyjdzie Agnieszka Radwańska, której rywalką będzie Serbka Jelena Janković.

W poniedziałek do drugiej rundy awansował Jerzy Janowicz. Kolejnym rywalem Polaka będzie rozstawiony z "14" Francuz Lucas Pouille.

Magda Linette (Polska) - Bethanie Mattek-Sands (USA) 6:1, 2:6, 3:6

źródło:sport.interia.pl

Kreator www - przetestuj za darmo