Tenis ziemny

18.09.2018 22:14

WTA Seul: Agnieszka Radwańska przerwała złą serię. Polka lepsza od Bethanie Mattek-Sands

Agnieszka Radwańska pokonała Amerykankę Bethanie Mattek-Sands i awansowała do II rundy turnieju WTA International w Seulu.Agnieszka Radwańska (WTA 60) ma za sobą nieudane amerykańskie lato. W Cincinnati, New Haven i US Open w trzech meczach nie zdobyła nawet seta. Na otwarcie azjatyckiej jesieni Polka udała się do Seulu, gdzie w 2013 roku zdobył tytuł. We wtorek zmierzyła się z Bethanie Mattek-Sands (WTA 375) i pokonała Amerykankę 6:4, 7:5. W II rundzie rywalką krakowianki będzie Rumunka Irina-Camelia Begu.

Do stanu 2:2 obie tenisistki bez problemów utrzymywały podanie. W piątym gemie Radwańska obroniła break pointa głębokim forhendem wymuszającym błąd. Warunki w wymianach dyktowała Mattek-Sands, która w pierwszych gemach bardzo solidnie serwowała i skutecznie atakowała. Polka dotrzymywała jej kroku starając się grać jak najgłębsze piłki i cierpliwie czekała na swoje szanse. Amerykanka stale wywierała presję na słabszy drugi serwis krakowianki i przy 3:3 dopięła swego. Radwańska oddała podanie podwójnym błędem.

Mattek-Sands nie odskoczyła na 5:3, bo podobna pomyłka kosztowała ją stratę serwisu. W końcówce solidniejsza na korcie była Polka. Reprezentantka USA nie wytrzymała presji, gdy przy 4:5 broniła się przed przegraniem seta. Pierwszą piłkę setową odparła wolejem, ale drugą krakowianka wykorzystała kończącym returnem.

Tenisistki grały urozmaicony tenis. Były szybkie piłki z głębi kortu, slajsy i skróty, loby, sporo zmian kierunków. Obie nie stroniły od akcji przy siatce. Starały się wzajemnie przechytrzyć taktycznym wyrachowaniem i sprytem. Przy 1:1 w II partii Radwańska po raz drugi oddała podanie podwójnym błędem. Mattek-Sands starała się maksymalnie skracać wymiany i była w tym skuteczniejsza niż w I secie. W jej grze było jednak zbyt wiele wahań (szczególnie szwankował jej bekhend), aby mogła utrzymać przewagę do końca. W szóstym gemie wyrzuciła dwie piłki i straciła serwis.Po odparciu dwóch break pointów Radwańska z 1:3 wyszła na 4:3. Polka miała okazję na 5:3, ale Mattek-Sands obroniła się dobrym skrótem. Po chwili krakowianka oddała podanie ze stanu 40-15. Przełamanie Amerykance dał głęboki return wymuszający błąd, ale nie zdołała zakończyć seta serwisem. Radwańska w końcówce wykazała się stoickim spokojem. Błyskawicznie wyrównała na 5:5 kapitalnym skrótem. W 12. gemie krakowianka uzyskała dwie piłki meczowe. Spotkanie dobiegło końca, gdy Mattek-Sands wyrzuciła forhend.

W trwającym 97 minut meczu Mattek-Sands popełniła pięć podwójnych błędów, a Radwańska cztery. Obie tenisistki miały po siedem break pointów. Polka trzy razy oddała podanie, a sama uzyskała pięć przełamań. Krakowianka wyszła na prowadzenie 2-1 w bilansie meczów z Amerykanką.

Mattek-Sands wróciła do gry w marcu po dziewięciomiesięcznej nieobecności spowodowanej bardzo bolesną kontuzją kolana. Amerykanka niedawno triumfowała w US Open w mikście, ale w singlu w bilans jej tegorocznych spotkań to 2-11. Dla Radwańskiej to pierwszy wygrany mecz od Wimbledonu, a w sumie 14. w całym sezonie (bilans 14-13).

KEB Hana Bank Korea Open, Seul (Korea Południowa)
WTA International, kort twardy, pula nagród 250 tys. dolarów
wtorek, 18 września

I runda gry pojedynczej:

Agnieszka Radwańska (Polska) - Bethanie Mattek-Sands (USA) 6:4, 7:5
źródło:sportowefakty.wp.pl
11.09.2018 20:28

WTA Hiroszima: 70 minut na inaugurację. Magda Linette odprawiła Johannę Larsson

Magda Linette pewnie awansowała do II rundy turnieju WTA International na kortach twardych w Hiroszimie. Polska tenisistka w 70 minut zwyciężyła Szwedkę Johannę Larsson 6:4, 6:1.Otwarte kobiece mistrzostwa Japonii przeniesiono w tym sezonie z Tokio do Hiroszimy. W 2015 roku Magda Linette (WTA 68) wystąpiła w finale zawodów rangi WTA International w japońskiej stolicy, ale lepsza od niej była Belgijka Yanina Wickmayer. Teraz poznanianka zdecydowała się na start w mieście, które w 1945 roku zniszczyła bomba atomowa.

Polka doskonale wie, jak grać z Johanną Larsson (WTA 70). W sezonie 2016 przegrała z nią na kortach Rolanda Garrosa, ale wnioski z tej porażki wyciągnęła podczas tegorocznej imprezy w Tajpej. Oba spotkania zakończyły się po trzysetowym boju. W Hiroszimie Linette nie czekała i wygrała po 70 minutach 6:4, 6:1, dzięki czemu poprawiła bilans ze Szwedką w głównym cyklu na 2-1.

Nasza reprezentantka miała drobne problemy tylko w partii otwarcia, w której na inaugurację straciła serwis. Z czasem jednak jej gra wyglądała dużo lepiej i była bardziej urozmaicona. Larsson nie radziła sobie w wymianach i popełniała proste błędy. W efekcie przegrała ze stanu 0:1 cztery kolejne gemy. Tenisistka z Poznania nie wykorzystała piłki setowej przy podaniu rywalki w ósmym gemie, a następnie straciła serwis. Po zmianie stron znów ruszyła do ataku i ładnym forhendem po linii zwieńczyła premierową odsłonę.

W drugiej partii Larsson była tłem dla Linette. Utrzymała tylko podanie na po 1, po czym dała się przełamać dwukrotnie. Zawodniczka ze Skandynawii dalej była wolniejsza i sporo się myliła, natomiast Polka bardzo mądrze rozgrywała punkty. Po 70 minutach wykorzystała pierwszą piłkę meczową i wygrała 6:4, 6:1.

Linette może w przyszłym tygodniu wyprzedzić Agnieszkę Radwańską i zostać nową pierwszą rakietą kraju. Do tego jeszcze długa droga, bowiem poznaniance potrzebny jest co najmniej finał. W pojedynku II rundy zawodów w Hiroszimie jej przeciwniczką będzie w czwartek Słowenka Tamara Zidansek (WTA 75).

Hana-cupid Japan Women's Open, Hiroszima (Japonia)
WTA International, kort twardy, pula nagród 250 tys. dolarów
wtorek, 11 września

I runda gry pojedynczej:

Magda Linette (Polska, 8) - Johanna Larsson (Szwecja) 6:4, 6:1

źródło:sportowefakty.wp.pl

14.02.2018 21:47

WTA Doha: Agnieszka Radwańska bez awansu do III rundy. Petra Kvitova za mocna dla Polki

Agnieszka Radwańska przegrała z Czeszką Petrą Kvitovą i nie awansowała do III rundy turnieju WTA Premier 5 rozgrywanego na kortach twardych w Dosze.W II rundzie turnieju w Dosze doszło do 12. starcie Agnieszki Radwańskiej (WTA 33) z Petrą Kvitovą (WTA 21). Niski ranking obu tenisistek sprawił, że w regularnym cyklu po raz pierwszy trafiły na siebie wcześniej niż w ćwierćfinale. Lepsza okazała się Czeszka, która zwyciężyła 6:7(3), 6:3, 6:4 i podwyższyła na 7-5 bilans meczów z Polką.

W pierwszym gemie meczu Kvitova zmarnowała dwa break pointy, ale w trzecim uzyskała przełamanie efektownym returnem. Czeszka polowała na szybkie kończące uderzenia, ale jej serwis nie funkcjonował najlepiej i brakowało jej skuteczności w ważnych momentach. Podwójnym błędem dała Radwańskiej dwa break pointy. Przy drugim z nich Polka okazała się sprytniejsza w małej bitwie na slajsy. Przy 3:3 Kvitova miała pięć szans na przełamanie. Przy czwartej z nich przegrała wymianę złożoną z 28 uderzeń. Ostatecznie Radwańska wróciła z 0-40 i utrzymała podanie.

Przy 5:5 Czeszka zaliczyła przełamanie, ale w 12. gemie oddała podanie wyrzucając forhend. W tie breaku górę wzięła cierpliwość i solidność w defensywie Radwańskiej. Kvitova popełniła kilka prostych błędów, w tym przy piłce setowej, gdy wyrzuciła forhend po krosie.

W pierwszym gemie II seta Kvitova oddała podanie niewymuszonym błędem. Po chwili zaliczyła przełamanie powrotne krosem forhendowym. Czeszka ograniczyła liczbę pomyłek. Kończący return dał jej prowadzenie 3:1. Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu poszła za ciosem i dobrą ofensywną akcją wykorzystała break pointa na 5:1. Radwańska walczyła w II partii do końca. Obroniła dwie piłki setowe i świetnym skrótem uzyskała przełamanie. W dziewiątym gemie odparła jeszcze jednego setbola, ale przy czwartym wyrzuciła return.

Na otwarcie III seta Radwańska oddała podanie pakując forhend w siatkę. Kvitova nie była w stanie długo utrzymać przewagi. W czwartym gemie podwójny błąd kosztował ją stratę serwisu. Dobrym returnem wymuszającym błąd Czeszka wypracowała sobie przełamanie na 4:3. Dwukrotnej mistrzyni Wimbledonu zadrżała ręka, gdy serwowała przy 5:4. Podwójnym błędem podarowała Radwańskiej trzy break pointy. Jednak Kvitova zdobyła pięć punktów z rzędu, mecz kończąc forhendem wymuszającym błąd.

W trwającym dwie godziny i 35 minut spotkaniu Kvitova pięć razy oddała podanie, a sama wykorzystała siedem z 16 break pointów. Czeszce naliczono 63 kończące uderzenia przy 54 niewymuszonych błędach. Radwańska miała 12 piłek wygranych bezpośrednio i 13 pomyłek. Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu zdobyła o 10 punktów więcej od Polki (113-103).

Kvitova wygrała dziewiąte spotkanie z rzędu. O trzeci ćwierćfinał w piątym starcie w Dosze Czeszka zmierzy się z Eliną Switoliną, z którą ma bilans meczów 6-1.

Qatar Total Open, Doha (Katar)
WTA Premier 5, kort twardy, pula nagród 3,173 mln dolarów
środa, 14 lutego

II runda gry pojedynczej:

Petra Kvitova (Czechy, 16) - Agnieszka Radwańska (Polska) 6:7(3), 6:3, 6:4

źródło:sportowefakty.wp.pl

23.01.2018 21:09

Australian Open: zadecydował tie break trzeciego seta. Półfinał nie dla Łukasza Kubota i Marcelo Melo

Łukasz Kubot i Marcelo Melo nie zagrają w półfinale debla wielkoszlemowego Australian Open 2018. Polsko-brazylijska para przegrała niezwykle wyrównany trzysetowy pojedynek z Japończykiem Benem Mclachlanem i Niemcem Janem-Lennardem Struffem.Niespodzianka, ale trzeba przyznać, że był to słabszy mecz w wykonaniu faworyzowanej polsko-brazylijskiej pary. Już w gemie otwarcia Łukasz Kubot i Marcelo Melo zepsuli kilka piłek przy siatce, po czym lubinianin oddał serwis do zera podwójnym błędem. Było sporo nerwowości i prostych błędów, lecz udało się dogonić rywali. W ósmym gemie podanie stracił Ben Mclachlan, który parę minut wcześniej poprosił o tabletki przeciwbólowe. Jak się później okazało, reprezentujący od 2017 roku Japonię deblista narzekał na uraz lewej kostki.

Mimo problemów zdrowotnych urodzony w Nowej Zelandii zawodnik miał ogromny wpływ na losy premierowej odsłony. To jego wysoki return pozwolił zdobyć kluczowe przełamanie w dziewiątym gemie i zwieńczyć seta wynikiem 6:4. W kolejnej części pojedynku gra się wyrównała. Panowie uważnie trzymali serwis i tylko przy stanie 5:4 nasz reprezentant i jego partner nie wykorzystali szansy na wzięcie seta. Poprawili się za to w tie breaku, w końcówce którego dwa kapitalne returny pozwoliły przechylić szalę zwycięstwa na ich korzyść.

Po dwóch partiach na tablicy wyników był remis. W trzecim secie Melo uratował serwis i wyrównał na po 2. Z kolei w dziewiątym gemie w opałach znalazł się Mclachlan, ale Polak i Brazylijczyk nie wykorzystali dwóch break pointów. O zwycięstwie zadecydował zatem tie break. Kluczowy dla jego losów okazał się kapitalny return i wygrywający bekhend Jana-Lennarda Struffa, którym triumfator Pekao Szczecin Open 2015 popisał się przed pierwszą zmianą stron. Najwyżej rozstawiona para zawodów w Melbourne obroniła jeszcze dwa meczbole, ale przy trzecim Niemiec posłał pewny smecz.

Kubot i Melo przegrali we wtorek 4:6, 7:6(4), 6:7(5) i zakończyli występ w Australian Open 2018 na ćwierćfinale, za co otrzymają 360 punktów do rankingu deblowego oraz czek na sumę 90 tys. dolarów australijskich do podziału. Polak i Brazylijczyk na pewno zachowają pierwsze pozycje w klasyfikacji deblistów, która ukaże się w poniedziałek, 29 stycznia.

Z kolei Mclachlan i Struff o miejsce w finale gry podwójnej wielkoszlemowego Australian Open 2018 mogą powalczyć z Oliverem Marachem i Mate Paviciem, którzy w zeszłym roku przegrali z Kubotem i Melo w finale Wimbledonu. Stanie się tak, jeśli oznaczona siódmym numerem austriacko-chorwacka para pokona w środę Nowozelandczyka Marcusa Daniella i Brytyjczyka Dominika Inglota. W innym przypadku w półfinale spotkają się dwa nierozstawione duety i wówczas jeden z nich osiągnie finał.

Australian Open, Melbourne (Australia)
Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 55 mln dolarów australijskich
wtorek, 23 stycznia

ćwierćfinał gry podwójnej mężczyzn:

Ben Mclachlan (Japonia) / Jan-Lennard Struff (Niemcy) - Łukasz Kubot (Polska, 1) / Marcelo Melo (Brazylia, 1) 6:4, 6:7(4), 7:6(5)

źródło:sportowefakty.wp.pl

23.01.2018 21:06

Australian Open: Bryanowie nie dali szans Matkowskiemu i Qureshiemu. Polak i Pakistańczyk bez półfinału

Marcin Matkowski i Aisam-ul-Haq Qureshi na ćwierćfinale gry podwójnej zakończyli występ w wielkoszlemowym Australian Open 2018. Polak i Pakistańczyk musieli we wtorek uznać wyższość utytułowanych braci Boba i Mike'a Bryanów.Początek meczu na Rod Laver Arena nie był udany dla szczecinianina i jego partnera. Marcin Matkowski i Aisam-ul-Haq Qureshi popełnili sporo błędów własnych i taktycznych, co Amerykanie doskonale wykorzystali. Kiepsko funkcjonował serwis, dlatego pierwsze przełamanie miało miejsce już w drugim gemie, gdy po zepsutych wolejach rywali Mike Bryan posłał przy break poincie wygrywający return.

W czwartym gemie podanie stracił Polak. Najpierw "Matka" popełnił podwójny błąd, który dał reprezentantom USA break pointa, a następnie, po krótkiej wymianie, ładnego woleja zagrał leworęczny Bob Bryan. Niewiele brakowało, by Amerykanie wygrali premierową odsłonę do zera, ale przy stanie 0:5 Qureshi obronił piłkę setową i z trudem utrzymał podanie.

Dużo lepiej wyglądała gra polsko-pakistańskiego duetu na początku drugiej partii. Po dwukrotnym pewnym wygraniu serwisu Matkowski i Qureshi mieli swoje szanse na przełamanie, lecz w czwartym gemie nie wykorzystali dwóch break pointów. Amerykanie popisali się wówczas kapitalną akcją w defensywie, w której po nietrafionym smeczu "Matki" ruszyli do przodu i zdobyli punkt.

Niepowodzenia w pierwszej części drugiego seta podłamały naszego reprezentanta i jego partnera. Teraz to oni znaleźli się w opałach, ale było to przede wszystkim efektem własnych błędów. Nietrafione woleje i zepsute forhendy zemściły się już w piątym gemie, gdy przełamany został serwis Polaka. Potem Bryanowie uratowali się jeszcze przed stratą podania, zanim po 66 minutach zwyciężyli ostatecznie 6:1, 6:4.

Matkowski i Qureshi zakończyli występ w Melbourne na deblowym ćwierćfinale, za co otrzymają 360 punktów do rankingu deblowego oraz czek na sumę 90 tys. dolarów australijskich do podziału. Bryanowie to 16-krotni triumfatorzy imprez Wielkiego Szlema w grze podwójnej. Oznaczeni "szóstką" Amerykanie zwyciężali w Melbourne w latach 2006, 2007, 2009, 2010, 2011 i 2013. Na ich drodze do finału Australian Open 2018 staną oznaczeni "11" Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah lub grający z dziką kartą Australijczycy Sam Groth i Lleyton Hewitt.

Australian Open, Melbourne (Australia)
Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 55 mln dolarów australijskich
wtorek, 23 stycznia

ćwierćfinał gry podwójnej mężczyzn:

Bob Bryan (USA, 6) / Mike Bryan (USA, 6) - Marcin Matkowski (Polska, 15) / Aisam-ul-Haq Qureshi (Pakistan, 15) 6:1, 6:4

źródło:sportowefakty.wp.pl

Kreator www - przetestuj za darmo